Szukam swojej ulubionej bajki z dzieciństwa, niestety oprócz paru szczegółów
nie pamietam o niej nic, a tytułu to już wcale. Rodzina wypiera się jakiejkolwiek wiedzy na ten temat,wujek google milczy, generalnie bliska już
jestem uznania, ze sobie ją wymyśliłam, także tylko wy mi juz zostaliście :)
Generalnie o bajce pamietam tyle: film animowany, pełnometrażowy, chyba produkcji anglosaskiej, chociaż możliwe, że po prostu z szeroko pojętego zachodu.
Chyba lata 80/wczesne 90.
Dzieci (rodzeństwo) budzi w nocy c o ś (za chiny nie pamietam co) gada im że muszą kogos pokonac, zabiera ich na łąkę i uczy ich latać. Lecą sobie na jakąś planetę, na dwór królowej/króla, co
im powierza misje pokonania kogoś, bo jak nie to koniec świata apokalipsa. Dzieci zabierają ze sobą smiesznego stworka, skaczą po różnych planetach, gdzie spotykają inne stworki, w końcu staczają walkę z tym złym
W kluczowym momencie ten zły prawie zdmuchuje ich z powierzchni księżyca (???) ale w końcu chyba zdmuchują jego. Na końcu budzą się w swoim pokoiku i okazuje sie że to był tylko sen, a te wszystkie stworki to ich zabawki.
Bardzo baśniowy film ogólnie.
Liczę na waszą pomoc!