Ponoć Coppola oglądał Herzoga podczas tworzenia Czasu Apokalipsy. Ponoć David Lynch obejrzał Herzoga i przez to nakręcił Człowieka słonia. Ponoć Ian Curtis obejrzał Stroszka i tego samego dnia popełnił samobójstwo.
I jak o tym myślę – chyba chodzi o to, abyśmy nie mogli uwierzyć, że to, co widzimy w produkcjach Herzoga, jest prawdą. Mamy nie wierzyć, że człowiek może skoczyć na 170 metrów, mamy myśleć, że Kaspar Hauser nie mógł istnieć naprawdę, że statek w Fitzgeraldo był tylko makietą, a nie że faktycznie wciągnęli ten cholerny statek pod górę (i to dwa razy). Czasami możemy nie chcieć, żeby coś okazało się prawdą. To myśl przewodnia w kinie Herzoga.