Last Shift
Sinister
Kanał
Najstraszniejsze horrory XXI wieku
Lista rankingowa 10 tytułów
Strach jest subiektywny. Jedni boją się klaunów, inni ciemności, jeszcze inni bycia obserwowanym. Oto lista horrorów, które we mnie wzbudziły najsilniejsze, gatunkowe doznania, w tym zjawiska paranormalne, seryjni mordercy i psychologiczne koszmary, więc każdy znajdzie coś dla siebie.
Kameralny, paranoiczny horror wykorzystujący proste chwyty w diabolicznie sprawny sposób. Skuteczne jumpscare'y, przerażająca charakteryzacja, pełzające zmory, upiorna muzyka, napiętrzane napięcie i igranie z widzem na każdym kroku, dzięki czemu przebieg fabuły nie jest tak oczywisty, jak mogłoby się wydawać. DiBlasi nie słynie z udanych horrorów, lecz w "Ostatniej zmianie" uchwycił prawdziwe znaczenie strachu.
Film, który został okrzyknięty najstraszniejszym horrorem wszechczasów- nie bez powodu. Kryminalne śledztwo zmieszane z piekłem w stanie czystym- Scott Derrickson w glorii i chwale chwyta esencję horroru przerażającego jak diabli. A zakończenie wrzyna się pod powieki i skutecznie utrudnia zasypianie.
3
Kanał
2014
Obłęd, obsesja, stopniowe oddalanie od rzeczywistości i niepewność, co jest prawdziwe, a co wyimaginowane- idealna pożywka dla horroru. Główny bohater, szukając odpowiedzi na dręczące go pytania wpada w otchłań paranoi, a im dalej w las, tym więcej scen podnoszących ciśnienie i niebezpiecznie przyspieszających bicie serca.
Konwencja found footage z założenia ma wzbudzać w widzach strach, osadzając ich w punkcie widzenia bohaterów. Tutaj to założenie zostaje spełnione aż miło. Nie ma epatowania krzywymi mordami zza węgła; jest za to nieustające napięcie, mordercza warstwa dźwiękowa i zagrożenie, które czyha wszędzie i przed którym nie ma ucieczki. Trzymanie esencjonalnej kreatury poza kadrem przez lwią część seansu pomaga w zbudowaniu aury tajemniczości. W końcu najbardziej straszy to, czego nie widzimy i nie znamy.
W teorii fabuła tego filmu jest prosta jak budowa cepa, lecz nie dajcie się zwieść; nieustanna gra z widzem za pomocą igrania warstwą dźwiękową, oczekiwaniem na najmniejszą czerwoną flagę czy lękiem przed ciemnością będącej legowiskiem koszmarów- tych wykraczających poza granice naszego rozumowania, jak i całkowicie realnych, które chcą nas zniszczyć.
Klasycznego kroju home invasion, które już dawno urosło do miana kultowego. Jego siła nie tkwi w zawiłości fabuły (punkt wyjścia jest wręcz banalny) a prawdopodobieństwie przedstawionych wydarzeń. Koszmar jednych ludzi zgotowany przez innych, który mógłby spotkać każdego z nas. Fakt, że bazą fabuły jest prawdziwa zbrodnia sprawia, że seans nabiera podwójnego wymiaru, a gęsty, kameralno-izolacyjny klimat nie pozwala doznawać go w spokoju.
Mogę śmiało powiedzieć, że choć nie przepadam za pająkami, nie mam arachnofobii. Zmieniło się to na około sto minut podczas seansu "Robactwa". Jeżeli panicznie boicie się tych ośmionogich i ośmiookich stawonogów, uważajcie na ten francuski koszmarek. Duże grupy szybko poruszających się stworzeń wybiegają z odpływu pod prysznicem, oplatają pajęczyną korytarze i gonią bohaterów, biegając po suficie w wyłącznym świetle latarek. Nie będę owijał w bawełnę- kilkukrotnie zasłaniałem oczy podczas seansu.
Im bardziej ograniczona przestrzeń, tym lepiej działa atmosfera osaczenia i paranoi. W filmie Andre Ovredal'a ta zasada znalazła swoje najbardziej piekielne, wzorcowe oblicze. Im bardziej zagłębiamy się w sekcję tajemniczych zwłok prowadzoną przez parę głównych bohaterów, tym liczniej mnożą się dreszcze na plecach. Do tego upiorne wykorzystanie dźwięku dzwonków i piosenki sióstr McGuire "Open Up Your Heart and Let The Sunshine In". Jeżeli kostnica sama w sobie nie wydaje wam się upiorna, spróbujcie tego seansu.
Horror psychologiczny zaglądający od czasu do czasu w nadprzyrodzone zakamarki. Koszmar udręczonego umysłu bohaterki zmagającej się z żałobą i nieznośnym poczuciem niepewności udziela się widzowi przez cały czas. Nie ma tu epatowania jumpscare'ami (choć jest ich parę, a jeden potrafi wyrzucić pod sufit). Jest za to zacierająca się granica między jawą a majakami, i właśnie to poczucie braku kontroli czyni ten seans tak intensywnym i niepokojącym.
Siadając do seansu oczekiwałem generycznego kotleta z niezbyt inteligentnymi straszakami. Zamiast tego otrzymałem trzymający w napięciu dreszczowiec przyprawiony kilkoma niezwykle skutecznymi jumpscare'ami.