5.5/10 | „Ojczyzna” jest dla mnie niestety najsłabszym filmem z powojennej trylogii Pawlikowskiego. Zdjęcia Łukasza Żala, które w Idzie i Zimnej Wojnie były jednym z największych atutów, tutaj nie robią już takiego wrażenia. Kompozycje kadrów, będące kluczowym elementem filmów tego reżysera, są znacznie prostsze i bardziej klasyczne, przez co całość mocno traci na sile. Sama historia jest mało interesująca i sprawia wrażenie niedokończonej. Nie widać tutaj tej precyzji i wyczucia, które charakteryzowały wcześniejsze filmy Pawlikowskiego, a raczej brak pomysłu na pełne rozwinięcie tej opowieści. Finałowa scena pojawia się zupełnie niespodziewanie i zamiast satysfakcjonującego zakończenia przynosi przede wszystkim ogromny niedosyt. Ostatecznie film ratują aktorzy, którzy nadają tej historii więcej życia. To właśnie dla Sandry Hüller i Hannsa Zischlera można dać mu szansę, ale ogólnie trudno mi polecić ten seans.