P&P podejmują zaraz po 2 wojnie światowej temat kolonializmu, ośmieszają Brytyjską ekspansję (czy raczej jej potrzebę), relacje międzykulturowe i międzypłciowe, zostawiając na koniec bohaterów z dylematem o to, czy powinno się kontynuować, co zaczęli, czy też pogodzić się z tym, że skoro to nie działa, trzeba się poddać… I po prostu to zaakceptować? Pozostaną ze mną momenty. Chłop, który ubiera się specjalnie do okazji, ale i tak przychodzi z gołą klatą. Cały horrorowy finał. I masa dwuznaczności podkreślonych jednoznacznie nawet tam, gdzie żadnej dwuznaczności nie było. To dziwna podróż przez kolory, detale, scenografie, twarze aktorów i poczucie, że nawet po seansie nie jesteśmy pewni, co zobaczyliśmy. https://garretreza.pl/powell-pressburger/