Wciąż po tylu latach nie tylko najlepszy film superbohaterski, ale także i jeden z najlepszych blockbusterów, jakie widziałem. I pomimo niezliczonej ilości seansów, nadal z miłą chęcią do niego wracam. Totalnie obłędne kino sensacyjne, w którym napięcie można ciąć żyletkami, a sceny czy to przesłuchania czy potrójnego morderstwa to czysta maestria reżyserii. Dodatkowo znakomicie wstrzelił się tematyką w erę Busha i ciągły strach Amerykanów przed zamachami terrorystycznymi, których kurz jeszcze nie opadł po 11 września. A creme de la creme całości obrazu dopełnia fenomenalna rola Heatha Ledgera (sorry Phoenix, ale jednak u mnie zawsze będziesz "tym drugim Jokerem").