Ładne, nastrojowe zdjęcia z pewnością ratują tego odgrzewanego kotleta przed niższą oceną. Bardzo nierówne tempo, bardzo wtórny i pełen głupot, a także przewidywalny scenariusz, a także niewyszukane, tanie straszaki. Dość powiedzieć, że z całego tego bajzlu najlepiej zapamiętałem... piosenkę na napisach końcowych.