Aronofsky w odsłonie jakiej nie znamy. Tylko czy aby na pewno chcielibyśmy poznać. Scenariusz jest mocno przeciętny. U tego reżysera to w sumie nie problem, bo zawsze cechował go przerost formy nad treścią. Tylko że, wcześniej ta forma była nietuzinkowa i eksperymentalna. W połączeniu z genialną wtedy, muzyką Mansella, jego wczesne filmy szybko zyskały status kultowych. Czy ten ma szansę stać się kultowy? No cóż, raczej nie jest to możliwe. Trochę Ritchie, trochę McDonagh z domieszką braci Coen. Widać, że Aronofsky się w tym klimacie średnio odnajduje. Już lepiej żeby próbował odtworzyć klimat z 'Requiem', przynajmniej próbowałby się wcisnąć w swoje stare spodnie, a nie w czyjeś spodnie.