FilmTitle(title=Oddaj ją, country=PL, lang=pl, attributes=0)
$poster.alt
FilmTitle(title=Zniknięcia, country=PL, lang=pl, attributes=0)

Najlepsze horrory 2025 - TOP 10

Lista rankingowa

10 tytułów
Horrory, które miały polską premierę od 1 stycznia do 31 grudnia 2025 roku. Lista oczywiście subiektywna, więc nie każdy musi się z nią zgadzać.
O ile pierwszy horror braci Philippou był świeżym i mocnym głosem na światowej arenie grozy, tak ich drugi film jest absolutnym triumfem. Ciężki, niepokojący, szokujący, lecz przede wszystkim bezbrzeżnie smutny. Twórcy tym razem eksplorują lęk nie przed śmiercią, a przed życiem, w którym nikt cię tak naprawdę nie kocha.
Remake klasyka z 1922 roku był kompletnie zbędny... dopóki nie wziął się za niego Robert Eggers. Przepiękna realizacja, doborowa obsada i historia, która pod względem fabuły nie wnosi może zbyt wiele, lecz wprowadza nowe konteksty społeczno-estetyczne i rozbudowuje nihilistyczny, sztyniący duchową zarazą świat.
Najlepsza ekranizacja Kinga niebędąca ekranizacją Kinga. Koncepcyjna tajemnica i odkrywanie kolejnych kart sprawia masę frajdy, zwłaszcza że mamy tu fantastyczną przeplatankę perspektyw, widmo społecznego zaszczucia i masę humoru, która eskaluje w przednim finale.
Dramat społeczny, thriller obyczajowy, wampiryczny horror, szczypta humoru i ogrom genialnej muzyki, a także świetne kreacje aktorskie i pokaźny trzeci akt- jest tu dosłownie wszystko, poskładane w spójną, uduchowioną i piękną wizualnie całość.
Odpychający i oryginalny body horror mieszający znane, gatunkowe tropy i podający je w świeży, intrygujący sposób, przyprawiony kwaśnym humorem i relacyjnym dyskomfortem. Alison Brie i Dave Franco dają z siebie maximum, dzięki czemu mamy żywą i pięknie obleśną historię o dysfunkcyjnych związkach.
Enigmatyczny folk horror ze stęchłym, gotyckim klimatem, którego największą siłą jest stawianie widza w sytuacji kompletnego wyobcowania i lęku przed czymś, co ciężko nazwać, choć wisi na końcu języka. Idealny dla wyjadaczy niszowej, alegorycznej grozy.
Schematyczna fabuła nie przeszkadza mi nadto, jeżeli reżyser potrafi zaserwować ją w solidny sposób w zgodzie z własną wizją. Chris Stuckmann umie straszyć: klimatem, niedopowiedzeniami, upiorami zaszytymi w cieniu i wiszącym w powietrzu poczuciem zagrożenia. Świetna scena końcowa.
Nie jest to czysty horror, a raczej techno-thriller, czarna komedia i wiwisekcja współczesnego incelstwa podana w postaci futurystycznego, a jednocześnie osadzonego w teraźniejszości horroru. Bawiłem się dobrze, Jack Quaid jest jak zwykle świetny, ale to Sophie Thatcher kradnie show- jedna z jej najlepszych ról.
Damian McCarthy nie sili się na arthouse'owe łamigłówki. Jego cel jest prosty: zbudować gęsty, jeżący włos na karku klimat. I wychodzi mu to znakomicie, bo jest całkiem niezłym scenarzystą i świetnym reżyserem, który przetwarza klasyczne motywy w autorskim, upiornym sosie.
Nie spodziewałem się niczego dobrego, a dostałem solidny, trzymający w napięciu i mroczny horror ewidentnie inspirowany "Naznaczonym", ale przetwarzający go na swój własny sposób. Ciekawe postaci i wiarygodna, kilkupoziomowa historia prowadząca do zawadiackiego finału.