Nie stricte o filmie słów kilka, lecz tym razem o czymś innym. To bezkonkurencyjnie najgorsze tłumaczenie napisów, z jakim kiedykolwiek zetknąłem się podczas seansu kinowego; najeżone błędami każdego rodzaju (jakby nie zostało poddane korekcie?), z punktem kulminacyjnym w scenie, w której Ana woła Isabel: w dolnej, angielskiej linijce napisów pojawia się „- Isabel!”, a w górnej, polskiej... „- Brunatnożółty!”. Może to doskonały trolling tłumacza, który postanowił sprawdzić, ile osób dotrwało do tamtego momentu filmu (pół sali wybuchła śmiechem), ale też prowokuje podejrzenia o silne oparcie tłumaczenia napisów na narzędziach AI (tym bardziej że brak im kondensacji, co jest szczególnie uciążliwe w przypadku języka tak chętnie karmiącego się watą językową jak hiszpański). Sam film to wyciszona, snująca się opowieść o dwóch rozchodzących się liniach życia, które wzajemnie odbijają swoje życiowe wzloty i niepowodzenia, ze znakomitą, naładowaną emocjonalnie sceną równoległego tańca. więcej