Przyznanym że dawno nie słyszałem nic o Ann-Margret. Patrząc na to co zrobiły ze sobą aktorki w Jej wieku typu Kim Novak, przypuszczałem ze Ann może być obecnie wrakiem po X operacjach plastycznych. Aż w końcu objawiła się w „Kominsky Method”. Co za kobieta! Twarz, uśmiech, włosy, figura... energia! Urody może...
Ona jeszcze żyje, a on już nie. Pamiętam zwłaszcza "Viva Las Vegas". Film tandetny, jak cały Elvis w filmach, ale bez tych ról świat by o niej nie usłyszał. Wtedy było wiele młodych i ładnych kobiet w kinie. O takich jak ona mówiło się, że ma twarz idealną do kariery w filmie. Polecam tę gorącą scenę...