Dublin, 1868 rok. Patriarcha rodu Guinnessów nie żyje, a jego czworo dzieci - z których każde skrywa swój mroczny sekret - bierze los browaru w swoje ręce.
Nicholas i Isabel są dla siebie stworzeni, ale nic o tym nie wiedzą. Podczas gdy duchy, przeznaczenie i miłość przyciągają ich do siebie, los próbuje ich rozdzielić.
W swoim fabularnym debiucie pochodząca z Irlandii Północnej Aoife McArdle przenosi nas do niewielkiego nadmorskiego miasteczka. Surowy, zimny krajobraz współgra tu z nastawieniem mieszkańców, wśród których próżno szukać serdeczności czy empatii. W takim środowisku funkcjonuje na co dzień 17-letnia Candice (Ann Skelly), zatem trudno się dziwić, że dziewczyna stara się uciekać do świata fantazji. Czasem świadomie, a kiedy indziej w trakcie gwałtownych ataków epilepsji. Paradoksalnie właśnie wtedy jej „wizje” wydają się być najbardziej klarowne. Podczas jednej z nich widzi przystojnego, młodego chłopaka, którym wyraźnie jest zaintrygowana. Nie daje jej to spokoju, zwłaszcza że poznaje mężczyznę do złudzenia go przypominającego. To chyba jedyne, co trzyma ją w rodzinnym miasteczku terroryzowanym przez lokalny gang.