"Byliśmy tymi, którzy wiedzieli, ale nie rozumieli. Świetnie poinformowani, ale niepotrafiący analizować. Przepełnieni wiedzą, ale bez doświadczenia. Kontynuujemy parcie do przodu, nie potrafiąc się sami zatrzymać." – to słowa Rogera Willemsena. Co pomyślą o nas przyszłe pokolenia? Czy będą patrzeć na nas z rozpaczą, jak przewiduje Willemsen? Film pokazuje dramatyczny obraz świata, o którym opowiadają intelektualiści i naukowcy, postulując konieczne zmiany na naszej planecie. Poznajemy nieograniczone możliwości naszego mózgu, spuściznę kolonializmu i wachlarz uczuć robota. Inspirujące spojrzenie na nasz świat daje nadzieję. To, kim jesteśmy, nadal zależy od nas, jeśli tylko zrozumiemy, że jesteśmy połączeni ze wszystkim i wszystkimi, zaakceptujemy ideę wspólnotowości i znaczenie słowa "My".
Uznany niemiecki reżyser i dramaturg, urodzony oraz wychowany w NRD, Thomas Heise, w eseju filmowym pokazuje nam dzieje swojej rodziny. Poprzez umiejętne połączenie tego, co osobiste z tym, co historyczne, oglądamy równocześnie historię Niemiec XX wieku. Film jest rodzajem medytacji nad upływającym czasem i dziejami kilku generacji niemieckich intelektualistów. W końcowej części filmu docieramy do czasów obalenia muru berlińskiego. Zadajemy sobie dręczące pytanie: jaką ta historia zwiastuje przyszłość. Heise, poprzez listy i pamiętniki rodzinne (ojciec był akademikiem w NRD, a dziadek krytykiem literackim), wspomina swoje żydowskie korzenie oraz doświadczenie przez jego przodków antysemityzmu w czasach nazizmu oraz w NRD. Pozbawiony uczuć, chłodny głos reżysera czytający dokumenty rodzinne i urzędowe robi piorunujące wrażenie w zestawieniu z monochromatycznymi obrazami przestrzeni – porzuconych budynków czy linii kolejowych. W długim ujęciu obserwujemy dokument urzędowy – listę Żydów przeznaczonych do wywózki z Berlina dzień po dniu w 1940 roku – podczas gdy Heise czyta korespondencję rodzinną, która staje się z biegiem czasu coraz bardziej dramatyczna. Momentami film można odbierać podobnie jak "Shoah" Claude’a Lanzmanna, ale w tym wypadku nie widzimy ludzi i ich twarzy, tylko wymowne tło tamtych wydarzeń: przedmioty i dokumenty z nimi związane. Odczytywane listy uzmysławiają tragizm tych historii, ale i poczucie humoru ich bohaterów. "Nie bądź tak tragiczny, nie bądź tak cholernie niemiecki" – pisze babcia do dziadka reżysera. On sam pokazuje nam resztki dziejów rodzinny, pozwalających odczuć ówczesną niepewność przyszłości i odzwierciedlających historię Niemiec.
Film dokumentalny o Światowej Organizacji Zdrowia i jej ukrytych praktykach. Została ona założona w celu budowania zdrowszej przyszłości dla ludzi na całym świecie. Niezależnie od tego, czy są to skutki palenia, pandemii świńskiej grypy czy katastrofy nuklearnej, WHO to ciało, na którym polegamy, doradzając i rozwiązując kryzys zdrowia publicznego. Ale czy można temu ufać? Film to dziennikarskie śledztwo prowadzące do odkrycia tego, co kryje się za altruistyczną fasadą największego na świecie organu zdrowia publicznego. Odkrywa niepokojący obraz korupcji i krycia. Ten potężny dokument śledczy rzuca światło na to, w jaki sposób lobby branżowe przeniknęło do WHO i pyta, czy organizacji można zaufać w procesie utrzymania zdrowia społeczeństwa.
Kilkoro więźniów z Niemiec Wschodnich uznanych za wrogów publicznych za takie "zbrodnie" jak czytanie zakazanych książek wspomina bolesne czasy zimnej wojny.