Trudno ją zdefiniować. I właśnie tak chce Lady Gaga. Nawet jej pseudonim z albumu Queen "Radiohead" oznacza "głupio entuzjastyczny i trochę szalony". Tak, Stefani Joanne Angelina Germanotta miała plan przekształcenia się w skandaliczną ikonę. Zaczęło się od włoskich, katolickich korzeni w Nowym Jorku, a następnie rozszerzyło się na glam pop, elektroniczny rock, burleskę, a nawet jazz u boku piosenkarza Tony'ego Bennetta. Lekcje gry na fortepianie rozpoczęły się w wieku czterech lat i nauczyły Stefani tworzenia muzyki ze słuchu. Grała główne role w licealnych przedstawieniach na Broadwayu, następnie brała udział w wieczorach z open mic w klubach w centrum miasta i pół roku formalnego szkolenia w Tisch School of the Arts na Uniwersytecie Nowojorskim. Gwałt w wieku dziewiętnastu lat spowolnił, ale nie zatrzymał misji, która przyniosła łącznie ponad 200 milionów sprzedaży albumów i piosenek. Nic dziwnego, że fani Gagi nazywają ją "Monster Mother". Skandaliczne wyczucie mody wpłynęło na kostiumy wykonane z plastikowych baniek i surowego mięsa. Choć wyszukane teledyski i spektakularna scenografia są normą, to właśnie muzyka zaowocowała 12 nagrodami Grammy, 26 nagrodami Billboard i 18 MTV Video Awards, a rok 2019 był niesamowitym rokiem ze Złotym Globem i Oscarem za piosenkę "Shallow" w "Narodzinach gwiazdy". Ale "show must go on".
Księżniczka Popu wciąż czeka na swój bajkowy koniec. Od czasu, gdy w wieku jedenastu lat drugie przesłuchanie do "Klubu Myszki Miki" przyniosło jej sławę, Britney Jean Spears przeżywała prawdziwą kolejkę górską. Ikona muzyki z Kentwood w Luizjanie nadała nową definicję południowej piękności. Otaczał ją wir nagłówków oper mydlanych, w tym kryzys zdrowia psychicznego, nadużywanie substancji psychoaktywnych, rozwód i sprawa o opiekę nad dzieckiem. Po prawie czterech dekadach udało jej się wygrać batalię prawną z ojcem o opiekę kuratelską. Ten film to zapis odzyskiwania przez Britney kontroli nad swoim życiem.