Nie chcę gościa oceniać po 1 filmie, który widziałam lub 3 ktore nakręcił (a których nie widziałam)

ale jeszcze musi się dużo nauczyć jako reżyser i scenarzysta. Przede wszystkim - lepiej dopracowywać fabule i postacie tak, by wygladało to wiarygodnie a nie kompletnie naciąganie (szczególnie jeśli chodzi o motywy postępowania bohaterów). Mówię to po seansie Welcome to the punch. Co jeszcze rzuca się w oczy to z pewnością potworne dłużyzny. A nawet gdy jest jakaś akcja to i tak wypada blado i jakoś niezbyt ciekawie. Na plus zdjęcia i muzyka w Welcome to the punch, bo nieźle dodają klimatu, ale to zbyt mało by uratowac cały film. Duży potencjał leżał w McAvoyu i Marku Strongu, z których dało się wycisnąć zdecydowanie więcej niż to co pokazali na ekranie. Własciwie dobrani byli dobrze tylko ich postacie były tak bardzo niechlujnie napisane, stąd to wrazenie.
Plus niektóre ujęcia były... irytujące? Szczególnie przy końcówce.
Póki co widze rezysera bez pomysłu na ciekawy film, ale licze, że podszlifuje warsztat.

    Zgłoś nadużycie

    Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: