Po latach niepowodzeń w Meksyku członkowie najgorszej na świecie grupy rockowej wracają do rodzinnej wioski na Syberii. Prowadzi ich dawny menadżer Władimir, który sam siebie nazwał Mojżeszem. Podróż przynosi wiele kłopotów. Ludzie zaczynają wątpić w Mojżesza. Są zmęczeni brakiem pieniędzy, jedzenia i picia. Na domiar złego prześladuje ich kilku członków Stowarzyszenia Amerykańskich Inteligentów.
W maleńskiej wiosce, na skraju syberyjskiej tundry. mieszkają członkowie najgorszego muzycznego zespołu świata, Leningrad Cowboys. Zupełnie nie znają się na muzyce, noszą natomiast ekscentryczne stroje i fryzury, na nogach mają buty z wyjątkowo długimi i ostrymi szpicami, na głowach - niesamowite, kilkudziesięciocentymetrowe "czuby" w stylu "Pompadour". Obsesja szpiców i czubów właściwa jest zresztą wszystkim mieszkańcom wioski, nie wyłączając niemowląt i psów. Kowboje w swym kraju nie mają żadnych szans na sukces, decydują się więc na wyjazd do Ameryki, gdzie jeden z nich ma kuzyna i gdzie, jak wydaje się ich menadżerowi, Władimirowi, "wszystko łykną", nawet ich muzykę. W podróż do Stanów zabierają zwłoki swego basisty, który pewnej nocy zamarzł ćwicząc zbyt długo na syberyjskim powietrzu
Króciutka satyra z elementami musicalu nawiązująca do serii filmów "Rocky" z Sylvestrem Stallone. Tak jak w oryginale, Rocky spotyka się w ringu z "bestią ze wschodu" czyli Igorem... ale jest to właściwie jedyny element jaki jest wspólny z oryginałem. Tym razem to jednak nie Igor a Rocky trenuje używając "najnowszych" zdobyczy techniki. W przeciwieństwie do niego Igor wyraźnie preferuje "tradycyjne" metody przygotowawcze jak picie wódki czy gra na bałałajce w rękawicach bokserskich. Sama konfrontacja na ringu też ma całkiem inny przebieg niż w oryginale gdyż zwycięża Igor, a po znokautowaniu (zabiciu? - jest to niedopowiedziane) Rocky'ego zaczyna się wielka draka na ringu i poza nim. Końcowe momenty pokazują Igora wraz z jego teamem odjeżdżających gdzieś w siną dal.