Julian trafia do więzienia na Dominikanie, miejsca, które przypomina piekło na ziemi. Poradzić sobie tam można tylko w jeden sposób, szybko zyskując sojuszników. Sposobów na to jest wiele, a bohater wybiera chyba ten najbardziej oryginalny, stając się kimś w rodzaju posłańca. Nie chodzi jednak o narkotykowe transakcje, lecz komunikację ze znajdującym się tuż obok damskim zakładem karnym. A konkretnie z Yanelly, osadzoną tam byłą partnerką jego więziennego "opiekuna". Ryzykując surowe kary, Julian zaczyna nawiązywać kontakt z kobietą. Jako że dzieli ich spora odległość i więzienne kraty, komunikacja odbywa się bez słów, a za pomocą specyficznego, improwizowanego języka ciała, będącego połączeniem migania i pantomimy. Bohater szybko wychodzi ze swojej roli, bo między tą dwójką zaczyna rodzić się emocjonalna, ale i niebezpieczna więź.
Gorliwie religijny ogrodnik Alberto pracuje w okazałej posiadłości w stolicy Dominikany. Kiedy dostaje wiadomość, że jego ojciec zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach, bierze wolne i wyjeżdża z Santo Domingo do rodzinnej wioski na wybrzeżu. Tu okazuje się, że ojciec został zamordowany, miejscowość trawią układy przestępczo-mafijne, a krewne mężczyzny, które przejęły w rodzinie władzę, stawiają mu żądania. Domagają się, by nie tylko wziął udział w pogańskich rytuałach żałobnych, ale i krwawo pomścił śmierć ojca - obie te rzeczy stoją w sprzeczności z wyznawanymi przez niego zasadami Kościoła ewangelikańskiego. Cocote (słowo to oznacza szyję zwierzęcia, które ma zostać poddane dekapitacji) jest zarówno opowieścią o zemście, jak i ekscentrycznym portretem kulturowego pejzażu Dominikany, nakręconym w różnych technikach i formatach.