Kolejny artysta,który nie potrafił przetrawić rzeczywistości PRL-u.Szkoda,że będąc w Stanach nie dane mu było zostać aktorem,ale wiadomo jaki t hermetyczny świat dla przybyszy z innych krajów. Szacun dla Pana Góraja za to,że będąc w USA udało mu się zacząć od zera i choć nie w zawodzie,ale jednak stanął na nogi.