Pochwała prezydenta kończy zgromadzenie partyjne, wywołując apoteotyczny aplauz. W środku tłumu ciekawskie oczy Policji Państwowej wypatrują najmniejszych oznak sprzeciwu, a owacje nie ustają.
Leonor wraca z wyjazdu. Ojciec nie spodziewał się jej tego dnia. Przez kolejne dwadzieścia cztery godziny otaczająca ich rzeczywistość coraz silniej nabiera charakteru halucynacji. Ten niepokojący stan wprowadza pozorna normalność zachowań Francisca.