Elvis i sprawa Indian. Film uważany za najgorszy w karieże Presleya, utrwalający nie tylko kiczowatość jego wizerunku ekranowego, ale powielający również stereotypowe wyobrażenia o Indianach. Wbrew budzącemu się w tamtych latach poczuciu tożsamości rasowej i kulturowej rdzennych mieszkańców Ameryki, zepchniętych przez zdobywców do pocztówkowych rezerwatów, i postępującej rewizji mitów spreparowanych na użytek Białego Człowieka. Joe Lightcloud (Elvis Presley) wraca do domu po udanym występie na rodeo. Zamierza zacząć hodować bydło dla rządu USA wraz ze swym ojcem. W filmie oglądamy Elvisa szczupłego, opalonego, przystojnego, piwne awantury, pogonie za dziewczynami. Raczej tylko dla najwytrwalszych fanów Króla Rock & Rolla.
Rok 1843. William J. Tadlock dowodzi wyprawą do Oregonu historycznym szlakiem. Gdy jeden z osadników, Johnie, przypadkowo zabija syna indiańskiego wodza, Tadlock postanawia wymierzyć sprawiedliwość sprawcy tragedii. Zostaje on powieszony. Wkrótce okazuje się, że śmierć Johnniego opłakuje nie tylko młoda wdowa, ale także Mercy, która spodziewa się jego dziecka.