Od lat 70. XX wieku lesbijki z całego świata przybywają na grecką wyspę Lesbos – miejsce narodzin starożytnej greckiej poetki Safony. Znajdują raj w lokalnej wiosce Eressos i tworzą własną queerową społeczność, ale wśród rdzennych mieszkańców wioski rośnie napięcie. Obie grupy roszczą sobie prawo do rządzenia wioską, a reżyserka Tzeli Hadjidimitriou – pochodząca z Eressos lesbijka – tworzy filmową kronikę ponad 40 lat miłości, wspólnoty, konfliktów i tego, co to znaczy czuć się akceptowanym lub nie. To jej pierwszy film pełnometrażowy, który jest efektem 12 lat pracy. Ma formę osobistego eseju, który dokumentuje historię nie tylko jej własną, ale również konfliktów i powstawania bezpiecznych przestrzeni.
Spartathlon to jeden z najtrudniejszych ultramaratonów na świecie i kultowe zawody dla miłośników biegania. Wyzwaniem jest tu nie tylko dystans, lecz także mordercza trasa i restrykcyjnie przestrzegane limity. Dlatego każdy szanujący się ultras powinien choć raz w życiu przemierzyć trasę 246 km z Aten do Sparty, aby ucałować stopy króla Leonidasa, przy którego pomniku znajduje się meta biegu i otrzymać wieniec laurowy. Pomysł zrodził się 35 lat temu, aby upamiętnić trwający 36 godzin bieg greckiego posłańca Fidippidesa z Aten do Sparty z prośbą o pomoc w bitwie z Persami pod Maratonem. Dziś nikt nie musi już zdobywać się na taki wysiłek, ale nadal można spotkać zapaleńców biegania, którzy co roku przemierzają tę trasę w ramach Spartathlonu. Film przedstawia czterech sportowców, których marzeniem jest ukończenie ekstremalnego wyścigu. Wśród nich jest również reżyser filmu, który bierze udział w zawodach. Celem jest nie tylko sprawdzenie granic fizycznych możliwości, lecz również praca nad sobą i mierzenie się z osobowościowymi problemami. Obserwujemy chronologię tego długodystansowego biegu oraz jego "boczną linię". Poznajemy przyjaciół i rodzinę sportowców, dla których udział w Spartathlonie jest niezwykle intensywnym przeżyciem. Zmusza on do skonfrontowania się z ekstremalnymi trudnościami i przekroczenia granic własnych możliwości, zarówno w ciele, jak i duszy. I choć motywacja bywa różna: ucieczka od codzienności, stawianie czoła starzeniu się czy poszukiwanie w biegu elementów nadprzyrodzonych, każdy ze sportowców przechodzi proces kontemplacji i samopoznania, doświadczając również własnej śmiertelności. Obserwując myśli i "nagie" emocje sportowców uświadamiamy sobie, że ich udział w Spartathlonie przypomina indywidualną i rodzinną psychodramę, w której proces przekraczania samego siebie oznacza de facto testowanie fizycznych aspektów ludzkiej kondycji z uwidacznianiem pełnego spektrum jego absurdalności.