Zdolna komandoska przejmuje bar swojego ojca po jego nagłej śmierci i szybko ściera się z brutalnym gangiem, który w jej miasteczku rozstawia wszystkich po kątach.
Po zaginięciu siostry Jax i jej siostrzenica Roki muszą trzymać się razem. Desperacko próbując utrzymać resztki rodziny w komplecie, Jax i Roki łamią prawo i udają się w podróż na zjazd pow-wow w Oklahoma City.
Radha zbliża się do czterdziestki, a jej teatralny sukces nadal pozostaje w sferze marzeń. W akcie desperacji postanawia zostać raperką i niespodziewanie znajduje wenę.
Debiutujący Brian C. Miller Richard podąża w nieznane, zupełnie zapomniane przez współczesny świat zakątki Luizjany i jak wielu innych artystów zafascynowanych południowym gotykiem, gubi się gdzieś pomiędzy rzeczywistością a lepkim, upalnym mistycyzmem. Tak jak jego bohaterka Gal (Teri Wyble), zmagająca się z uzależnieniami młoda kobieta, która już dawno straciła kontrolę nad własnych życiem - nie wie nawet, kiedy urodziło się jej własne dziecko. Pewnego dnia odbiera telefon od dawno niewidzianego ojca-uzdrowiciela, wciąż mieszkającego gdzieś na mokradłach, który obawia się o stan jej chorej matki. Problem w tym, że matka Gal umarła kilka lat wcześniej.
"Dwoje pisarzy, jedno małżeństwo. Jak sobie z tym radzicie?" - między innymi na takie pytanie odpowiedzieć musi para głównych bohaterów filmu Laury Terruso. A nie jest to łatwe, zwłaszcza że kariery Jennifer i Davida są w dwóch różnych punktach. Ona jest prawdziwą gwiazdą sceny literackiej, notując właśnie na koncie kolejne arcydzieło, on z zawodowym sukcesem ma raczej niewiele wspólnego. Marnym pocieszeniem jest okazja kontaktu z najważniejszymi ludźmi w branży, bo w takich sytuacjach traktowany jest raczej jako mąż swojej żony, a nie niezależny pisarz. Nie czuje się tam najlepiej także dlatego, że ten świat uważa nie tylko za mocno hermetyczny, ale i powierzchowny. Daje się jednak przekonać Jennifer i wraz z nią wyrusza w podróż do domu jej wydawcy w Connecticut, by na przyjęciu przypominającym artystyczny salon zaprezentować próbki swoich prac. Podejmując tę decyzję, nie miał pojęcia, na co właśnie się zgodził.