Valentino umarł w roku 1926 czyli na krótko przed końcem ery kina niemego. Z jednej strony śmierci w wieku 31 lat trudno mu zazdrościć. Z drugiej strony umarł we właściwym momencie aby zachować swoją legendę. Wprowadzenie głosu do kina zmiotło bowiem w niebyt (A często doprowadziło wręcz do ruiny finansowej ) olbrzymią...
więcejCzytałam biografię Valentina autorstwa pani Emily W. Leider. Książka jest napisana raczej kiepskawko (albo tak przetłumaczona), ale zawiera wiele ciekawych informacji historycznych i zdjęcia. Jeśli ktoś się interesuje nie tylko Rudolphem, ale i w ogóle tamtymi czasami i powstawaniem Fabryki Snów - polecam :)
Genialny aktor i niezwykle wrażliwy człowiek.
Był nieśmiały i w nowej dla siebie rzeczywistości bardzo samotny, co może nie każdy wie, niezwykle silnie związany z ukochaną mamą.
Nie mam zamiaru zwracać uwagi wyłącznie na jego wygląd, urodę, chodź nikt nie zaprzeczy że był bardzo przystojny, dla mnie liczy się to jaki...
W dziejach kina nie było chyba bardziej bezmyślnie wielbionego gwiazdora... Niech świadczą o tym choćby liczne samobójstwa fanek nad jego grobem.
Z zasady nie przepadam za hollywoodzkimi aktorami filmów niemych. W większości ich postaci były grane bardzo nienaturalnie, co dziś wygląda naprawdę groteskowo. Tak też...
zgadzam się z autorytetami co do poziomu gry Rudolfa. W wielu miejscach groteskowa, przesadna, naiwna i nawet niezdarna, a to, że kilka razy swoją nieskażoną myślą twarzyczkę oblekł w głupkowaty uśmiech nie świadczy koniecznie o przystojności. A jego spojrzenia mogą się równać tylko ze spojrzeniami Poli Negri, oboje po...
więcej