Gdy para muzyków nowożeńców zostaje uwięziona na wyspie podczas podróży poślubnej, musi zmierzyć się z bolesną prawdą, która może zniszczyć ich związek.
Trzy historie, kilka filmowych form. Paradokumentalny obraz grupy dziewcząt skupionych wokół religijnego guru, ojca Turbico. Historia reżysera, który nie może (nie chce?) dokończyć nowej produkcji. I wreszcie - realizowany przez niego film w filmie, fabuła o zakonnicy odchodzącej z zakonu. Religijna egzaltacja Turbico, zapatrzenie w sztukę reżysera i duchowe rozterki kobiety zdają się mieć ze sobą wiele wspólnego. Wydłużone prezentacje ich codziennych zajęć, rytuałów, filozoficznych dyskusji składają się na drobiazgową obserwację gorączkowych poszukiwań czegoś większego niż życie. Diaz pokazuje bohaterów z dystansem, nie oceniając - w całej ich wzniosłości, śmieszności, zadufaniu, beznadziejności, okrucieństwie, rozpaczy i nadziei.
Na horror składają się dwie historie. Bohaterką pierwszej części jest Melissa (Anne Curtis) - młoda pielęgniarka z dobrze zapowiadającą się przyszłością. Spokój jej życia zamącają jednak nieoczekiwane zdarzenia w szpitalu, w którym pracuje. Liczba zgonów wśród pacjentów jest tak duża, że w grę może wchodzić tylko zabójca. Wraz ze swoim narzeczonym Jamesem Melissa usiłuje wykryć sprawcę, narażając się ty samym na niebezpieczeństwo. Czy będzie jedną z ofiar? Bohaterką drugiej historii jest Angel (Kristine Hermosa) - piękna młoda kobieta, której charakter adekwatny jest do jej imienia - jest po prostu kryształowy. Angel nie myśli o niczym innym, jak o swojej rodzinie, o poprawie jej warunków bytowych. Kiedy ojciec opuścił ją, jej matkę i młodszą siostrę dla innej kobiety, Angel zdecydowała się przenieść się gdzieś indziej. Na nowym miejscu, w wyniku spirytystycznych doświadczeń, bohaterka nieświadomie otwiera portal prowadzący do świata duchów. Jakie będą tego reperkusje?