Recenzja filmu Maiden (2018)
Alex Holmes

Schemat na morzu

Biografia Edwards jest niezwykła, film "Maiden" taki nie jest. To dość przeciętny i schematyczny dokument. Jest zrobiony całkiem solidnie – w miarę sprawnie opowiada historię i oddziałuje na ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Maiden (2018)
Oglądając dokument "Maiden", wielokrotnie zadawałem sobie pytanie, czemu kino postacią głównej bohaterki zainteresowało się dopiero teraz. Historia Tracey Edwards wygląda bowiem jak wyjęta z hollywoodzkiego scenariusza. Kobieta dorasta w szczęśliwej rodzinie klasy średniej na południu Anglii. Jej rodzice to postacie  nietuzinkowe: matka próbuje swoich sił w samochodowych wyścigach, ojciec jest inżynierem, konstruktorem i wynalazcą. Rodzinne szczęście kończy się, gdy ojciec Tracey umiera – dziewczyna ma wtedy dziesięć lat. Nie dogaduje się z nowym ojczymem, wylatuje ze szkoły w wieku szesnastu lat i wyrusza w podróż stopem po Europie. W Pireusie zaciąga się jako stewardessa na statek – co okaże się przełomowym wydarzeniem w jej życiu.

photo.title

Edwards wspina się na kolejne szczeble kariery w zdominowanym przez mężczyzn świecie żeglugi wielkomorskiej. W 1989 roku decyduje się na tyleż odważny, co szalony ruch – razem ze złożoną wyłącznie z kobiet załogą startuje na jachcie Maiden w Whitbread Round the World Race, wyścigu jachtów dookoła świata. 

Kobiecej załogi nikt nie traktuje poważnie. Media donoszą o jej starcie w wyścigu w tonie protekcjonalno-kpiącym. Kobietom trudno znaleźć sponsorów. Komentatorzy spekulują, czy Maiden uda się w ogóle ukończyć pierwszy etap wyścigu. Udaje się znacznie więcej. Kobieca załoga pokazuje, że zna swój fach nie gorzej niż męscy koledzy. Z każdym etapem traktowana jest coraz bardziej poważnie – zwłaszcza po tym, gdy udaje się jej wygrać jeden z etapów wyścigu. Choć ostatecznie Maiden nie wygrywa całości, wychodzi ze starcia z tarczą i przechodzi do historii.

Biografia Edwards jest niezwykła, film "Maiden" taki nie jest. To dość przeciętny i schematyczny dokument. Jest zrobiony całkiem solidnie – w miarę sprawnie opowiada historię i oddziałuje na emocje widzów: miejscami przeżywamy wyścig sprzed trzydziestu lat, jakbyśmy go oglądali na żywo. Twórcy wykonali też imponującą pracę na archiwach, także tych prywatnych, dających wgląd w filmowe zapisy życia rodziny Edwards przed jej żeglarską karierą. 

photo.title

Temat został jednak potraktowany dość naskórkowo, wiele interesujących wątków w ogóle nie zostało poruszonych. Rozumiem, że główną bohaterką dokumentu jest Edwards, ale szkoda, że praktycznie nie dowiadujemy się niczego o pozostałych członkiniach załogi – a spodziewam się, że one także miałyby coś ciekawego do powiedzenia. Choć jednym z głównych wątków filmu jest walka grupy kobiet z protekcjonalnymi, seksistowskimi stereotypami, to trochę zabrakło refleksji nad tym, co ich sukces zmienił w kwestii kulturowych wzorców płci na przełomie lat 80. i 90. W jednym z przytoczonych w filmie wywiadów z 1989 roku Edwards mówi, że nie czuje się feministką, nienawidzi tego słowa i po prostu chce pokazać, że "dziewczyny też mogą się ścigać na morzu". Ciekawe, czy dzisiaj rozumie swój udział w wyścigu podobnie. Interesujące byłoby też zobaczyć, jak od 1989 roku zmieniła się obecność kobiet w podobnych wyścigach i czy Maiden przetarło szlaki kolejnym żeglarkom.

Twórcy, uciekając od tych wszystkich pytań, zostawiają nas z historią, która wygląda, jakby została wyjęta ze sportowego filmu z Hollywood – o jednostce, której nikt nie dawał szans, która mimo wszystko jest w stanie udowodnić swoją wartość i zamknąć usta wszelkim krytykom. Problem w tym, że dokument, opowiadając podobną historię, nie jest w stanie aż tak zaangażować emocji odbiorców jak fabuła. Mógłby za to bardziej sproblematyzować temat, ukazać wszystkie jego społeczne konteksty – co niestety twórców "Maiden" nie interesowało.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 32% uznało tę recenzję za pomocną (25 głosów).
Jakub Majmurek
ocenia ten film na:
1 10 5/10 średni
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię