Recenzja filmu

Polowanie (2020)
Craig Zobel
Betty Gilpin
Hilary Swank

Zabijmy biednych

"Polowanie" sprawdza się jako obficie podlana brutalnością oraz czarnym humorem rozrywka. Gdyby twórcy trzymali się nieskomplikowanej konwencji thrillera, film byłby jeszcze lepszy. Niestety, ...
Zabijmy biednych
Anegdota głosi, że monarchini Maria Antonia zachęcała XVIII-wieczną francuską biedotę, której brakło chleba, do jedzenia ciastek. Znowuż satyryk Jonathan Swift skromnie proponował, aby konające z głodu irlandzkie dzieci tuczyć i hodować jako przysmak dla angielskich elit. Dwieście lat później punkowcy z Dead Kennedys śpiewali o bogaczach szykujących hekatombę tym, którzy pechowo nie załapali się do drugiego progu podatkowego. I choć głośnemu filmowi Craiga Zobela - sugestywnie brutalnemu i sprintersko dynamicznemu - nie brakuje owej rockowej zadziorności, jego jawnie prowokacyjne polityczne inklinacje bardziej szkodzą, niż pomagają.



Przyjęło się niemalże za pewnik, że liberalne Hollywood, jeśli już zabiera się do kreślenia krętych linii demarkacyjnych między stanami "czerwonymi" a "niebieskimi", zwykle krytykuje republikański konserwatyzm. Inna niepisana reguła filmowa każe nam z kolei trzymać kciuki za tych, którzy robią za zwierzynę, a nie za myśliwych. Stąd niejeden będzie miał podczas seansu "Polowania" nie lada zagwozdkę. Bo przecież tutaj, na przekór zwyczajowej wykładni, to tak zwane liberalne elity krzyczące o zmianach klimatycznych są stroną żądną krwawego odwetu. Odmawiają człowieczeństwa tym, którzy do pracy na polu czy budowie zakładają może i obciachowe, ale noszone dumnie, spopularyzowane przez amerykańskiego prezydenta czapeczki z daszkiem.

"Polowanie" miejscami całkiem trafnie wytyka zakłamanie wynikające z elitarystycznego poczucia moralnej (i materialnej) wyższości. Jest to jednak satyra grubo ciosana. Jeśli kto zaciera ręce, nie mogąc doczekać się rychłego "kwiku lewactwa", niech jeszcze nie otwiera szampana. Ofiary tytułowej imprezy - mordowane na rozmaite, nierzadko spektakularne sposoby - to skrojeni zgodnie z krzywdzącym dlań stereotypem ograniczeni, homofobiczni bigoci, z którymi trudno sympatyzować. Rzecz jasna nie ma przy tym żadnej dyskusji, kto w tej krwawej opowieści (będącej ponoć urzeczywistnieniem bzdurnej teorii spiskowej) jest katem, a kto ofiarą. Nie sposób bowiem trzymać kciuków za komicznie przewrażliwioną na punkcie politycznej poprawności elitę, która umila sobie czas mordem. Choć za intrygą kryje się coś więcej, ów naddatek ujawnia dopiero finał filmu.



"Polowanie" sprawdza się jako obficie podlana brutalnością oraz czarnym humorem rozrywka. Gdyby twórcy trzymali się nieskomplikowanej konwencji thrillera, film byłby jeszcze lepszy. Niestety, mętna, rozwodniona i podana łopatą polityczna wypowiedź niepotrzebnie przeszkadza w wybuchowej (dosłownie!) akcji: radosnych strzelaninach oraz bolesnych bitkach na piąchy i kopniaki. Ostentacyjna prowokacyjność ogranicza się do kreskówkowego podejścia do przemocy, charakterystyki poszczególnych postaci, a także stosunkowo prostej puenty, której, oczywiście, nie ujawnię, a która jest chyba tutaj najlepsza.

Amerykańskie środowiska konserwatywne, podkręcane za pośrednictwem social mediów przez Donalda Trumpa, zawczasu oprotestowały "Polowanie". Stąd podejrzenie, że nikt z prawej strony sporu nawet nie obejrzał filmu. Marketingowcy uczynili z tego narzędzie reklamowe, obudowując dreszczowiec Zobela wygórowanymi oczekiwaniami. Jeśli jednak podejdziemy na luzie do tej B-klasowej rzeźni, zapominając o politycznych podziałach, da się wyciągnąć z "Polowania" trochę niezłej zabawy. Popsutej, niestety, przez szczeniacką chęć dokopania po linii najmniejszego oporu wszystkim stronom.
1 10
Moja ocena:
5
Bartosz Czartoryski
Krytyk filmowy i tłumacz literatury. Publikuje regularnie tu i tam, w mediach polskich i zagranicznych, a nieregularnie wszędzie indziej. Czyta komiksy, lubi kino akcji i horrory, tłumaczy rzeczy... przejdź do profilu
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
28% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (18 głosów).
Udostępnij: