Recenzja filmu

Straż nocna (2004)
Timur Bekmambetov
Konstantin Chabienski
Vladimir Menshov

Polemika Mroku z Ciemnością...

Większość z nas uważa, że to Ameryka i ogromna maszyna produkcyjna, jaką jest Hollywood, ma monopol na robienie wspaniałych efektów specjalnych. Niektóre filmy są nimi naszpikowane (patrz ...
Większość z nas uważa, że to Ameryka i ogromna maszyna produkcyjna, jaką jest Hollywood, ma monopol na robienie wspaniałych efektów specjalnych. Niektóre filmy są nimi naszpikowane (patrz "Matrix"), inne wykorzystują je w celu czysto rozrywkowym (tutaj np. "Charlie i fabryka czekolady"), a jeszcze inne są nastawione na pokazanie ogromu i przepychu w ekranizowanym dziele (vide: "Władca Pierścieni"). Za tworzenie filmu fantastycznego (gdzie nieodłącznym elementem są efekty specjalne) zabrała się tym razem Rosja. Czy można mówić o przełomowym filmie fantasy?

Powieść Siergieja Łukianienki pt. "Nocznoj dozor" została przeniesiona na ekrany kin za sprawą Timura Bekmambetowa. "Straż nocna" opowiada o walce sił Światła i Ciemności. W bitwie, która rozgrywała się kilka wieków temu te dwie skrajne siły podjęły wyzwanie i doszło do konfrontacji. Walka była niesamowicie krwawa i zacięta. Wodzowie zrozumieli, że nie było sensu kontynuować tej rzezi, ponieważ nie przyniesie ona rozstrzygnięcia. Zawarto rozejm na 1000 lat. Podczas tego czasu siły Światła obserwowały poczynania sił Ciemności i odwrotnie. Jednak po upływie kilku wieków sojusz został zerwany. Według proroctw miał się pojawić Ten Wielki, który opowiadając się po jednej ze stron ostatecznie przyczyni się do zakończenia wielowiekowej wojny...

Ten film zaskakuje. W życiu bym nie przypuszczał, że rosyjskich filmowców stać na taki obraz. Fabuła jest bardzo złożona i wystarczająco ciekawa – na tyle by przytrzymać widza na dłużej. Można tutaj wyłowić relacje (co prawda przedstawione tylko pobieżnie) między siłami obu stron. Jak się okazuje wampiry z "jasnej" strony nie są wcale takie miłe jak by się mogło wydawać. Niektóre sceny bardzo cieszą oko. Sowa o imieniu Olga jest ciekawą postacią, a sam sposób, w jaki się pojawia - niezwykle widowiskowy. Nie ma tutaj dużej ilości efektów specjalnych, ale jak już są to naprawdę bardzo dobre. Już nie tyle efekt, co sam pomysł pokazania silnika od wewnątrz podczas uruchamiana "odrzutowej" ciężarówki jest dość niespotykany (o spadającej śrubce, która odpadła od samolotu już nie wspomnę).

Rosjanie chcieli pokazać swoją wyższość nad hollywoodzkimi produkcjami, i to im się udało. Mogą świadczyć o tym wyniki w rosyjskim box-offisie. Wspomniane już filmy: "Matrix", "Władca Pierścieni" czy też "Harry Potter" i "Spider-Man" zostały daleko w tyle za tą produkcją. Żeby tego było mało Amerykanie chcą stworzyć remake "Straży nocnej". Jak widać nikt nie chce się podpierać na Hollywood, a Hollywood chce się podpierać na wszystkich...
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
65% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (34 głosy).
"O, cholera!" - tyle tylko wykrztusiłem z siebie po zaledwie kilku pierwszych ujęciach "Straży nocnej". Ostatnie minuty i napisy końcowe były kontynuacją mego zdziwienia, ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 78%