Prawdę powiedziawszy 1 sezon był rewelacyjny a w drugim można powybierać niektóre sceny.
Ogólnie najlepszy odcinek z 2 sezonu to ten czwarty o Annie Frank, która pomimo zapewnień Amerykanów wcale nie umarła w Oświęcimiu a w belgijskim obozie wyswobodzonym przez anglików a nie ruskich.
Potem jest jeszcze parę scen komediowych jak akcja z Mikołajem. W jedenastym odcinku rozgrywka Lany Banany (znaczy pani Winters) z psychiatrą.
A na końcu to już zostaje tylko ten śliczny i słodki ostatni odcinek.
Inny słowy jakoś nie jestem fanem bełkotu, który odstawili w 2 sezonie.