Oglądałem 2 odcinki i niestety Steve Carrel tak samo jak w przehypowanym ,, The Office" powoduje u mnie nutę zażenowania jak wpadanie na ostatniego na imieniny do wuja Mirasa z lekkim zapachem żyga po trafnej kuli w kebabie na dworcu PKP.
krótkie , lekkie ... bez wiekszych oczekiwan podchodzic to sie tez czlowiek nie zawiedzie . na duzy plus ze to nie jest kolejny serial o szpitalu tylko tym razme w bardzo przerysowanej formie ale dostajemy srodowisko akademickie
Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem