7,2 4,3 tys. ocen
7,2 10 1 4276
7,2 6   krytyków
The Madison
powrót do forum serialu The Madison

ocenił(a) serial na 8

Mam wrażenie, że ci wszyscy, którzy narzekają, że serial wieje nudą i "nic się nie dzieje", pomylili gatunki. To nie jest film akcji, tylko studium żałoby. No tak, jest takie uczucie, naprawdę. W tym serialu, dość hollywoodzkim, przyznaję, z widoczkami (pięknymi) i czasem banalnymi jak z Paula Coelho (rzadko) przemowami, jest autentyczne przeżycie i gdzie wy tu widzicie tandetę i przerysowane postacie... . Jest jedna rada dla niezadowolonych, dla których to nuda o niczym - po prostu nie oglądajcie. Po co się męczyć.

Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa
agnieszka_mo_ka

Nie wszyscy mogą mieć takie odczucia jak Twoje, może to i faktycznie studium żałoby ale w wydaniu tych bogatych przewartościowanych ludzi mam ciągle wrażenie sztuczności. Krzyk w restauracji po telefonie zbyt egzaltowany, przeżywanie wspomnień już na miejscu w Montanie tak podlewany alkoholem że w końcu zaczęłam to liczyć. Romansik z przystojnym szeryfem kompletnie się tu nie wpisuje - bo albo żałoba albo figlowanko.

Jak na razie - jestem na 5 odcinku - mam mieszane uczucia, nie ma ani zachwytu ani większego rozczarowania ale muszę się zgodzić, że pewne sceny i emocje są bardzo powtarzane i to nuży.

ocenił(a) serial na 9
villemo75

39 lat razem, umiera Twój najważniejszy kompan, partner, bratnia dusza, a krzyk w restauracji zbyt egzaltowany...? Wow, o się ludźmi stało, że już naprawdę nie wiemy jak wygląda przeżywanie prawdziwych emocji. Szok.

Willow_2

Czyli chlanie nawet na stypie własnego męża, tej wieloletniej "bratniej duszy" to prawdziwe emocje? Aha.

Willow_2

Akurat natężenie krzyków nijak nie stanowi odzwierciedlenia "prawdziwych emocji". Ja stoję na stanowisku, że zagranie emocji w inny sposób niż krzyk, wrzask, ostentacyjna demolka otoczenia to większe wyzwanie dla aktora i wymaga znacznie lepszego warsztatu. Aczkolwiek IMO w tej scenie Michelle zagrała bardzo dobrze i w stonowany sposób - ale to jest doskonała aktorka i wie, co robi.

villemo75

Akurat żałoba żony jest odczuwalny a w krzyku nie widzę nic sztucznego. Wręcz przeciwnie. Dla mnie nieporozumieniem jest starsza córka. Bogata nabzdyczona i wywyższając się niemiłosiernie. Ten jej romans z policjantem zupełnie nietrafiony. Ona wygląda jak jego matka, jest niemiła i nie ma żadnych wartości. Zero chemi między nimi. Zresztą pokażcie mi córkę co dzień po śmierci ukochanego ojca całuje się i myśli o romansowaniu. Przyjaciółka jak umarł jej tata to nie była w stanie się ubrać a ta...brak slow

urga

No ok, mogę się zgodzić, że ten krzyk jest kwestią subiektywną, dla mnie jest akurat dość pompatycznie sztucznym okazywaniem emocji tak osobistych i głębokich jak strata, tym bardziej, że towarzyszy temu splot zachowań kompletnie do żałoby nie pasujących.
Natomiast to jest tylko jeden przykład jaki wymieniłam a który mnie razi, drugi to właśnie starsza córka i zgadzam się, że ten romans jest od czapy i ze względu na sytuację i ze względu na widoczny rozdźwięk między bohaterami - wiek, inna mentalność i wartości.

villemo75

Dla mnie ten ich romans był tak tam niepotrzebny że zespół mi odbiór filmu. Ok. Może w następnym sezonie inaczej by to się oglądało ale nie dobę po śmierci ojca. No błagam. Za to młodsza córeczkę mogę bardziej zrozumieć. Zyskuje z każda scena. Czekam na drugi sezon. Pozdrawiam.

agnieszka_mo_ka

Gdzie konkretnie widze tandetę: w stosowaniu uproszczonych przekazów, szablonowych przedstawień i budowania narracji na szeregu stereotypów. Już od pierwszej sceny- bohaterka idzie 5thAv obładowana torbami z najdroższych butików w różowej sukienuni i szpileczkach, otoczona szaro-czarnym tłumem. Serio - jako jedyna ma strój w kolorze innym niż bury, zeby widz na pewno zauważył jak bardzo, bardzo jest Wyjątkowa i Taka Inna Niż Wszystkie. OCZYWIŚCIE, że ostaje napadnięta. OCZYWIŚCIE, ze wszyscy filmują, a nikt nie pomoże - taki jest przecież NY - szary, obojętny, brutalny. Prawda? Prawda...? I OCZYWISCIE, ze mając "ranę na 6 szwów" od lepy na twarz nie roni się nawet jednej kropelki krwi, a poniewaz bohaterka jest taaaaak bardzo chatty i sassy, to będzie nadawać i wiercić się przez cały czas, kiedy biedny chirurg usiłuje założyć te szwy na otarty naskórek i siniak... A w Montanie jest tak pięknie - nikt nie jest zależny od kuponów na żywnosć, wszystkich stać na insulinę i opiekę dentystyczną, mają nawet włąsne samoloty i w ogóle jest pięknie... Widoczki - tak, śliczne, ale są to widoczki naklejone na kartonie...