Trawka

2005
Trawka
7,5 28 246
ocen
7,5 10 28246
11 962
chce zobaczyć
{"rate":7.5,"count":4}
{"type":"film","id":190890,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/serial/Weeds-2005-190890/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum serialu Trawka
  • PieczykM ocenił(a) ten serial na: 7

    Smieszna sprawa z całym serialem. Napisałem kiedyś (zdaje się, że podczas oglądania 3 sez.) obszerny post, w którym bardzo chwaliłem "Trawkę", oraz główną bohaterkę. Urzekła mnie jej postać, lekkość prowadzenia życia i humor całej produkcji. Kliknąłem "dodaj temat" i moim oczom ukazał się błąd. Post przepadł, byłem zdenerwowany i nie chciało mi się pisać drugiego. Teraz po obejrzeniu 7 sezonu wydaje mi się ,że (jakby to powiedział Earl Hicky) to karma nie pozwoliła mi siać przedwczesnych zachwytów. Sytuacja odwróciła się niemalże o 180 stopni począwszy od 4 sez. Widząc jak Nanc upada=>dostaje szansę=>niszczy ją swoją chciwością=>upada i tak w koło przez sezony 4-7 coraz bardziej rosła moja irytacja do tej postaci. Zresztą jej upadek zaczął się wraz z pierwszym odcinkiem, ale jak pisałem było to jeszcze wtedy zabawne i nieszkodliwe (aż tak). Na początku współczułem jej dzieci, ale zmieniło się to, kiedy zobaczyłem, że mają więcej rozsądku niż ich matka. Później kibicowałem każdej ciętej ripoście skierowanej pod jej adresem. Nie pokazano dlaczego wogóle Nancy zaczęła sprzedawać trawkę. Oglądając pierwszy sezon widz myśli "klasa średnia, dwójka dzieci przyzwyczajonych do luksusu, edukacja jest droga, matka musi podołać". Nic bardziej mylnego. Najbardziej zależy jej na sobie (np. kiedy kupowała priusa, ciuchy, perfumy, ogólne szaleństwo zakupów - zapomniała o dzieciach, chyba że liczyć rozjechanie samochodu na baterie syna) i biznesie. Biznesie, w którym jej beznadziejna. Żeby nie napisać wręcz żałosna. To jak skacze z łóżka do łóżka innego faceta żeby pomóc sobie w życiu i sprzedaży, podejmuje decyzje za które później płacą wszyscy Botwinowie, żebrze zioło - sprawia, że cała początkowa sympatia dla tej postaci wyparowuje. Spalenia domu, pożar Agrestic wydają się dla niej szansą na poukładanie życia. No, ale przewożenie narkotyków przez granicę ma większy priorytet. Ucieczka przed meksykańskim gangsterem, zmiana tożsamości całej rodziny wydają się zawsze jakimś startem na nowe życie. Nie dla niej, robi haszysz, wpada za głęboko, wychodzi z ukrycia, idzie do więzienia. Kiedy siedzi, rodzina ma się najlepiej w czasie trwania całego serialu. Wychodzi, ma szansę na (kolejny nowy początek). Co robi Nancy? Sprzedaje granaty i wraca do narkotyków. Niszczy karierę syna, od drugiego bierze bez słowa pieniądze na biznes z lewych stypendiów studenckich. Przy okazji zalicza 2-óch facetów i kobietę. Sielanka.
    Weźmy takiego Andy'iego. W pierwszym odcinku jakim się pojawił nie spodobał mi się wcale. Na szczęście scenarzyści sprawili, że jego postać przez cały serial wyewoluowała. Od głupka i czarnej owcy stał się filarem rodziny Botwinów. Nie dlatego go lubię, że się poprawił. Nie. Lubię go bo coś się w tej postaci zmieniło, coś ciekawego. Przy Nancy tego nie ma. Przez cały serial widzimy upadek tej postaci. Rosnący w postępie geometrycznym. Jedyne co się w niej zmienia to rosnąca chciwość/ignorancja do rodziny i determinacja w sprzedaży trawki. Myślę, że w jej przypadku scenarzyści zawiedli. Można było pokazać degenerację/obsesję w lepszy sposób np. Shane, który jest psycholem wzbudzającym mimo pewnych działań pozytywne emocje, oraz przede wszystkim interesującą postacią. No,ale miało być o Botwinównie.

    Nie ma nic do gry aktorskiej Mary-Louise Parker - jest w tej roli genialna. Nie podoba mi się tylko to, gdzie zaprowadził ją scenariusz. Lubię "Trawkę", po prostu N.B nie jest dla mnie już jej główną postacią. Andy/Silas/Shane, mają potencjał i mam nadzieję, że w scenariuszu będzie to widać. A Nanc ? Cóż, mam trochę nadzieję, że pocisk w finale 7 sez. sprawił, że zejdzie z tego świata, albo chociaż zapadnie w śpiączkę na jakiś czas.
    Chociaż bez niej "Weeds" mimo wszystko nie istnieje, i trochę sympatii mi dla niej zostało. Więc niech będzie jakaś zmiana w charakterze, niech w końcu zrobi coś dla synów. Niech ich wesprze albo zniszczy. Niech coś się w niej zmieni. Bo jak znowu będzie dilować i spychać ich na bok, oznaczać to będzie, że scenarzystai tak ja pogrzebał.

  • scani ocenił(a) ten serial na: 9

    PieczykM Mam dokładnie takie same odczucia, a jestem dopiero na końcu 3 sezonu. Bardzo dobry post.

  • mateusztt ocenił(a) ten serial na: 4

    PieczykM ładnie to wszystko opisałeś , tylko trochę za łagodnie. Pierwsze trzy sezony niezłe ale im dalej tym mocniej Nancy mnie wkurzała.
    Sporo ludzi przez z nią zgineło a ona ciągle głupawo uśmiechnięta i nieodpowiedzialnie nieudolna. Zasadniczo szkoda, że nie zajęła się prostytucją na cały etat, z filmu wynika, że tu miałaby szansę na sukces.

  • Splitax ocenił(a) ten serial na: 10

    PieczykM Ja mam dziwne wrażenie że serial Weeds bez Nanc byłby lepszy.

  • Splitax I ja się podpisuję pod tematem, postępowania Nancy z sezonu na sezon coraz bardziej irytujące, mam bardzo podobne odczucia. Dobrze, że pozostają inni Botwinowie. Możnaby coś dodać, ale wszystko obszernie opisane. Jest kolosalna różnica między takim sobie dealerowaniem trawą na małą/średnią skalę, by zdobyć potrzebną do życia kasę, a zadawaniem się z meksykańską mafią, stale ryzykując wszystko. Ciężko ją ocenić, niby robiła to dla rodziny- i taki obraz na początku, ale potem właściwie tylko by się bogacić itd szkodzi tej rodzinie. wina scenarzystów?, chcieli dużo akcji- seks, drugs, dziwny sezon z Estebanem, dno kompletne jako pani Newman, spłycili postać niemożliwie.

  • scani ocenił(a) ten serial na: 9

    XYZMaga Akurat co do "spłycenia" nie mogę się zgodzić. Ja to sobie tłumaczę tym, że tak jak klienci Nancy są uzależnieni od trawy, tak ona jest uzależniona od dealowania. Nie potrafi już żyć inaczej niż na krawędzi. Wbrew pozorom nie jest to wielce bardzo niewiarygodna postawa.

  • scani Uzależnienie od dealowania - sama się do tego poniekąd przyznała opisując komuś (nie pamietam już dokładnie komu) jak wygląda jej praca w sklepie dla ciężarnych chwilę przed tym, jak odkryła tunel. No może nie powiedziała wprost, ale z wypowiedzi wynikało, że ta "nudna praca", jak to sama określiła, jej nie wystarczy. Pod tym względem jestem w stanie ją zrozumieć, po prostu już nie potrafiła normalnie funkcjonować, bo to było już za mało.

    Spłycenie postaci to chyba złe określenie. Po prostu zaczęli pokazywać ją jako osobę bardziej samolubną. Mnie równeiż zaczęła denerwować coraz bardziej z okdcinka na odcinek. Aktorsko - genialnie zagrana postać, ale postać sama w sobie - tragedia - jak można tak się zachowywać mając dwójkę dzieci, tak nieodpowiedzialnie. Wszystko się zupełnie posypało, kiedy zaczęła spotykać się z Estebanem. Jak można tak traktować swoje dzieci, nie rozmawiać z nimi wcale, ignorować je, zachowywać się jeszcze bardziej dziecinnie niż one.

    Pomimo tego, nie wydaje mi się, żeby serial bez tej postaci mógł być lepszy. Przez pierwsze trzy sezony jeszcze jakoś dawała radę, ale już można było wyczuć zbliżającą się tragedię.

    Za to Andy coraz z dzieciaka zaczął zamieniać się w faceta, w końcu! Bo na początku był jak dla mnie nie do zniesienia.

  • PieczykM ocenił(a) ten serial na: 7

    veraa Przez "spłycenie postaci" bardziej chodziło mi o to, że Nancy została sprowadzona jedynie do postaci dilerki. W początkowych sezonach musiała to pogodzić z troską o dzieci, tęsknocie za mężem, życiu i ukrywaniu lewych interesów w Agrestic. Przede wszystkim używała mózgu, posiadała wachlarz emocji. W ostatnich sezonach widać tylko radość kiedy interes się uda i płacz kiedy coś pójdzie nie tak + stres rozładowany sexem z kim popadnie. Jej upadek w żadnym razie nie jest to spowodowany grą aktorską. Po prostu scenarzyście się nie chce, skrupulatnie niszczy Nancy - nie dlatego, że stała się złym człowiekiem, ale przez to że stała się nieciekawą postacią. Postacią, którą reszta obsady gasi emocjonalnie (w kwesti osobowości). Nie zacząłem jeszcze oglądać ósmego sezonu, ale czytając opinie innych chyba dobrze robię. Tak naprawdę zakończenie 7 sezony byłoby dla mnie satysfakcjonujące. No, ale może 8 sez. nie będzie taki zły i się miło zaskoczę...

  • scani ocenił(a) ten serial na: 9

    PieczykM Dla mnie ósmy sezon jest jak najbardziej OK i ogólnie cały serial nigdy nie spadł poniżej akceptowalnego poziomu. Owszem - trochę zwolnił tempo, wydarzenia maja mniejszą skalę i jest w nim chyba najmniej trawy w całym serialu - po prostu wszystko się uspokaja, w tym Nancy. Ciekawe czy tak pozostanie do końca.

  • PieczykM No to się zgadzamy w 100% :) Ja jestem przy końcu szóstego sezonu, więc póki co moja opinia może być niepełna, ale z tego co tu wyczytałam, to chyba jednak wiele się nie zmieni na lepsze - co nie zmienia faktu, że z całą pewnością będę dalej oglądała. Chociaż mimo wszelkich zmian na gorsze, to i tak Nancy jest o wiele lepsza niż Doug - ten typ od samego początku działa mi na nerwy, nie mogę się do niego przekonać - dorosły facet a zachowuje się bardziej dziecinnie niż Shane w pierwszym odcinku pierwszego sezonu, albo nawet Steve/Avi :P