Aż dziw bierze, ze nikt nie wpadł wcześniej na połączenie świata portali społecznościowych i domorosłych detektywów rodem z powieści Bahdaja i Nizurskiego. Po dwóch odcinkach mam ochotę na kolejne. Naprawdę wciąga. Natomiast speców , którzy montowali dźwięk to bym, jak mawiał Kuba Wojewódzki, rozstrzelał , zakopał, odkopał, jeszcze raz rozstrzelał i jeszcze raz zakopał. Tak dla pewności. Miejscami ścieżka muzyczna, mająca w założeniu podnosić napięcie, u mnie podnosiła ciśnienie, często skutecznie zagłuszając dialogi.