Oprócz tego, co się nawinie przy okazji i od czasu do czasu horrorów, oglądam najczęściej dwa rodzaje filmów - animal attack oraz sensacja/kryminał/dramat/thriller. Od czasu do czasu trafi się jakiś przygodowy, komedia albo film wartościowy. W tych klimatach sensacji mam swój ulubiony rodzaj filmów, który nazywam "gatunkiem" - chodzi o filmy od około roku 2000 w górę (nie cierpię starego stylu, który mnie nudzi), w których główny bohater, będący koniecznie mężczyzną, skutecznie i bez pomocy z zewnątrz radzi sobie z pokonaniem nawet najtrudniejszych przeciwników, najczęściej dzięki swoim niezwykłym umiejętnościom (zdobytym np. w siłach specjalnych), ma motyw dzięki któremu mu się kibicuje i przy tym walczy jak najwięcej z głową, pułapkami oraz wręcz, a jak najmniej odwala tępackiej strzelanki na odległość. Przeciwników wyprzedza zawsze o krok i w końcu oni nie nadrabiają jego przewagi. Przewaga przy tym musi być ewidentna, nie ma w gatunku miejsca na słabych mścicieli, którzy okazują się słabsi, albo równi swoim przeciwnikom. Nie ma też miejsca na złe pomysły typu wizja POV i inne eksperymentalne głupoty w stylu Tarantino. Od lat poszukuję takich filmów i widziałem ich dziesiątki, natykając się przy tym na wiele szmir. Owocem tego doświadczenia jest lista najlepszych filmów "gatunku". Kwintesencją jest film "Law abiding citizen"", pod warunkiem, że wyłączysz go w 80tej minucie i 15 sekundzie. Z pozostałych filmów na samym szczycie znalazła się pierwsza część "Taken" oraz "Equalizer". Potem, również na topie, "Blood and Bone", nieco niżej (na 9 gwiazdek), koreańskie "A-jeo-ssi", "Jack Reacher - Jednym Strzałem", cała saga "Bourne'a", "Edge of Darkness", "Yong-eui-ja", natomiast gatunkowy Olimp zamykają takie tytuły jak "Homefront" i "Recoil". Mogłem o czymś zapomnieć. Nie, nie zapomniałem o "Człowieku w ogniu", nie lubię go i nie rozumiem jego fenomenu. Może teraz kilka antyprzykładów: "John Wick", gdzie tępacka strzelanka na odległość dominuje, a w starciach wręcz bohater nie umie nawet wymierzyć soczystego ciosu, tylko trzepie rączkami jak baba albo anemiczny, beznogi mistrz kung-fu. "Kill Bill", gdzie gra kobieta, co na maxa odrealnia wszystko, a poza tym ma irytujące wstawki narracyjne i podobne eksperymenty Tarantino, za które jego twórczości nienawidzę, słowem dla mnie "Kill Bill" to gniot najgorszy. No i te filmy z niedołężnym mścicielem albo w starym stylu. Przykro i nudno się ogląda "Harry'ego Browna", czy "Życzenie Śmierci". Między Olimpem a dnem jest jeszcze 80% pozostałych tytułów, które widziałem, ale ich nie wspomniałem. 
Na eksplorację gatunku animal attack również poświęciłem wiele lat i na jeszcze więcej szmir się natknąłem. Tym bardziej warto polecić Olimp tego gatunku. Najlepszym filmem tytułuję "The Ghost and the Darkness". W nurcie krokodyli mega udaną produkcją jest "Rogue" i polecam jeszcze "Martwą Rzekę". W tygrysach "Dae-Ho", ale także "Burning bright" mi się podobał, a polecam również "Man eatera", do którego niestety łatwo się zrazić kłamliwym opisem i zniechęcającym, niepasującym plakatem. Nie dajcie się też zwieść opiniom – pisali je ludzie, którzy liczyli na tandetę sugerowaną przez plakat, a dostali coś lepszego i się zawiedli. W rekinach zdecydowanie "Bait 3D", chyba nic mu nie dorównuje. 
Mniejsze doświadczenie mam w horrorach, ale i tu znalazłem perełki (obie części "Descent" - horror doskonały i "Burrowers"), podobnie w komediach (tu moi ulubieńcy to obie części "Johnny'ego Englisha", "Nietyklani" i... "Tucker and Dale vs. evil") i filmach sztuk walki (chyba moja ulubiona seria to "Undisputed"). Czego nie lubię oglądać? Filmów wojennych, strasznie mnie nudzą, szczególnie przez tępacką strzelankę i wybuchy. Są niemiłosiernie nudne, nie rozumiem jak to się może podobać, jest zupełnie niewymagające, dla mnie w tym jest zero emocji (może z drobnym wyjątkiem dla snajperów). Nie lubię jeszcze horrorów w stylu egzorcyzmów (robienie z tego rozrywki) i zjawisk paranormalnych oraz strasznie nudzą mnie wszelkie zombie, które są dla mnie nieporozumieniem jako temat w ogóle. Nie lubię też filmów gangsterskich, nie rozumiem jarania się całą tą otoczką, narkotykami, przedmieściami, Murzynami, przekupnymi policjantami, cały ten styl mnie brzydzi (proszę nie doszukiwać się tu rasizmu, ale nudzą mnie po prostu filmy z full obsadą czarnych, szczególnie w klimacie gangów, choć uwielbiam indywidualne, ambitne role dobrych, czarnych aktorów, jak Freeman). Nie lubię też filmów Marvelo-podobnych. Szczególnie nudny był dla mnie Iron Man, ale one wszystkie, te na bazie komiksów, to dla mnie dziecinada. Nie rozumiem fenomenu tych filmów, nudzą mnie okropnie. Tu mogę wspomnieć o serialach, bo akurat Marvel zrobił coś znośnego. Chodzi mi o "Punishera", który dość dobrze wpisał się w mój GATUNEK. Niestety, przez populizm typowy dla seriali, mogłem mu postawić jedynie 9 gwiazdek, a chciałbym 10. A nawet ta dziewiątka jest już z poprawką na to, że oceniam serial. Jako film dostałby ode mnie 8. 
Ogólnie jest w filmach jedna rzecz, którą gardzę bardzo mocno. Mowa o upychaniu do filmów scen seksu za wszelką cenę, o kręceniu tych scen w sposób nieskromny (bo da się zrobić to z klasą), zawsze odejmuję za to CO NAJMNIEJ jedną gwiazdkę. Druga rzecz, którą gardzę w filmach, chociaż trochę mniej, to robienie pod publiczkę. To, o czym wspomniałem przed chwilą, jest tego typowym, najgorszym wyrazem. Oczywiście sam trochę wpisuję się w schemat, bo lubię mordobicie. Szanuję jednak filmy, które przełamują konwencje, gdzie reżyser nie boi się zrealizować śmiałego pomysłu, który wiadomo, że nie wszystkim się spodoba. Kiedy potrafi pokazać, że jest niezależny od januszy, którzy idą do kina, bo muszą mieć tam coś swojego (sceny seksu, szczęśliwe zakończenie, moralne pierniczenie). Zawiódł, zawiódł strasznie na tym polu twórca "Law abiding citizen", przez końcówkę filmu, która zabrała z mojej oceny 2 gwiazdki. Nie tylko z mojej - wystarczy wejść na forum filmu, to jeden wielki padół łez i żalu nad spartaczoną końcówką i z każdą z tych opinii się zgadzam. Jest to największe moje filmowe rozczarowanie, bo pogrzebało potencjalnie największe arcydzieło. Wracając do populizmu. Niby z drugiej strony jest jeszcze Tarantino, który też jest niezależny, ale wybrał przeciwny biegun względem tego, co mi się podoba i nazywam go jedynie sprawnym rzeźbiarzem w gównie, choć przez fakt niezależności (od właśnie między innymi mojej opinii) zasługuje on na pewien szacunek. Zjawisko "populistycznego gniotu" jest szczególnie obecne w serialach ("Bo musi się sprzedać!!!" "Jak tak zrobię, to ludzie nie kupią, nie będą oglądać!!!", "Nie tego ludzie OCZEKUJĄ..." (facepalm)) Miałem jednak szczęście i znalazłem coś dla siebie nawet w serialach. Moim ulubionym jest więc serial "Dexter", który jest właśnie niezależny, jest filmowym sobą. Mówię o pierwszym sezonie, bo potem skończył mi się darmowy okres próbny na Netflixie xD W filmach wkurza mnie też wymuszona familijność, czyli to, kiedy kręci się film o zabijaniu (np. walki piratów), a nie pokazuje się krwi i tego zabijania. Czyli robi się szopkę z samym szczękiem broni. Familijność uchodzi, ale nie w filmach, gdzie nie powinno jej być, gdzie jest na siłę. Na koniec dodam, że uwielbiam filmy ze smutnym zakończeniem lub częściowo smutnym. Taki film, jeśli jest dobrze zrobiony, cenię znacznie bardziej niż filmy z radosnym zakończeniem. Lubię podczas filmu przeżywać emocje smutku, a także wzruszenia. Dobre filmy ze smutnym zakończeniem, które widziałem, to np. "Gladiator", "Gniew oceanu", "Przetrwanie", "Za wszelką cenę" czy "Braveheart". Jeśli któryś ma też pewne elementy pozytywne w zakończeniu, to mi nie przeszkadza, jest ok.
Jeśli dobrze rozumiesz mój gust i znasz coś, czego mogłem nie widzieć, to będę ogromnie wdzięczny za rekomendację. 
Może na koniec polecę jeszcze parę innych tytułów, które zrobiły na mnie wrażenie i bardzo polecam obejrzenie. Różne gatunki. "Ostatni Rycerze". "12 gniewnych ludzi". "Prestiż". "Wyścig". "Łowca (2011)"
Na filmwebie od 10 lutego 2015
{ "votes": { "last": 1596635154910, "films": 262, "serials": 5, "games": 0, "tvshows": 0, "roleCount": 2 }, "w2s": { "last": 1596635138000, "films": 44, "serials": 1, "games": 0, "tvshows": 0 }, "favorite": { "last": 1567132756298, "films": 30, "serials": 1, "games": 0, "tvshows": 0, "people": 0 } }

FILMOWE DNA

0
oceny
0
ulubionych
0
chce zobaczyć
0
oceny ludzi kina