Hitman: Rozgrzeszenie

Hitman: Absolution

2012
7,8 6 226
ocen
7,8 10 6226
1 499
chce zagrać
powrót do forum gry Hitman: Rozgrzeszenie
  • użytkownik usunięty

    dwa razy Chinatown, Streets of Hope, może gmach sądu - cztery etapy, gdzie gra ma prawo nazywać się Hitman, poza nimi stworzono kulawą wersję Splinter Cella, plus beznadziejny system przebierania się - i o ile nawet założenie były całkiem fajne z tym rozpoznawaniem nas przez te same grupy ludzi, to jaki sens jest w rozpoznawaniu nas w strojach przykrywających całe ciało od stóp do głów? i przez pełno takich typu rzeczy szlag człowieka trafiał w czasie rozrywki

    No i brak Jesper Kyd'a... muzyka w Absolution jest... jakaś tam...

    Takie solidne 6/10 bo fabuła była niezła, no i jednak parę misji świetnych.

  • pawelzigii ocenił(a) tę grę na: 6

    Dla mnie nawet i oczko niżej. Nawet etapy wspomniane przez Ciebie... ech szkoda gadać.
    http://www.youtube.com/watch?v=1RoXrTd6NY8 [*]

  • sebogothic ocenił(a) tę grę na: 7

    Dla mnie najsłabszy Hitman zaraz po "jedynce". Może i maksowanie poszczególnych misji, kończenie wyzwań i wykonywanie kontraktów może sprawiać jakąś satysfakcję. Ale gra ma tyle niedorzecznych mechanik i ogólnie cały gameplay wygląda tak, że nie ma prawa nazywać się Hitmanem. Zamiast otwartych map, wyboru sprzętu, sporej swobody, dobrego systemu przebierania się mamy odwrotność tego wszystkiego. Każda większa misja podzielona jest na kilka mniejszych segmentów, więc trzy-cztery mapy przed głównym celem musimy się przekradać z punktu A do punktu B. System przebierania się jest kuriozalny, bo zamiast wtapiać się w tłum zwracamy na siebie uwagę innych. Ten cały Instynkt nie pomaga, bo nieraz wystarcza sekunda, dwie byśmy zostali zdemaskowani... Więc i tak czy się przebieramy, czy nie musimy się przekradać. Czujemy, że nie mamy kontroli nad tym co się dzieje, jak w poprzednich częściach. To jest jak liniowa gra akcji, gdzie prze się do przodu na rympał, byle dojść do magicznych drzwi za którymi przeciwnicy nie będą już nas atakować. Gdzie jest jakaś mapa? No i jeszcze jest sporo takich drobnostek, które zauważyłem, a które psują rozgrywkę. Jak chociażby w tym Hope, gdzie miałem zabić trzech członków gangu, zrobiłem to z okna rzucając ładunki wybuchowe i strzelając. Jednak nie zostałem zauważony, a gdy już ich zabiłem to cała mapa przeszła w stan zaalarmowania, a ja musiałem dostać się do drzwi na drugim końcu mapy. Skoro nikt mnie nie widział to powinienem dojść nie niepokojony przez nikogo, co nie? Jak tylko wyszedłem z budynku policja zaczęła do mnie strzelać. Nie ma nic przyjemniejszego niż wycięcie całej mapy w pień i spokojne przejście dalej. To jest na pewno esencja Hitmana. :D Kolejnym bezsensem jest to, że jak zwrócimy na siebie uwagę strażnika, ale zaraz potem go wyeliminujemy to jego koledzy i tak nas ścigają. Telepatia? Gdy zostajemy zdemaskowani, ale zdobędziemy nowe przebranie to i tak przeważnie przeciwnicy znowu nas atakują. Nawet gdy jesteśmy przyklejeni do osłony. ale podejdziemy zbyt blisko krawędzi, to przeciwnicy mogą nas zauważyć. Ba, wrogowie mogą nas zobaczyć nawet gdy nie patrzą w naszą stronę albo stoją odwróceni do nas tyłem. Twórcy o stożkach widzenia chyba nie słyszeli. Jeszcze wszyscy do Rippera mówią Hitman. Serio on ma taki przydomek? W poprzednich seriach mówili o nim po imieniu i nazwisku albo po prostu Agent 47. Nie przypominam sobie by mówili do niego Hitman. A fabuła to rodem z Transportera ze Stathamem, gdzie 47 eskortuje jakąś dziewczynkę i najczęściej pełni rolę zwierzyny łownej, ciągle ukrywając się przed policją.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) tę grę na: 7

    sebogothic Jedynka słaba??!! Wtf? Jedyny naciągany minus jaki można znaleźć w tej części, to ostatnia misja w Kolumbii i na statku w Rotterdami, gdzie gra zmusza nas do zrobienia rozpierduchy, co zupełnie nie pasuje do całości gry. Ale to właśnie w jedynce są najbardziej legendarne misje jak hotel w Budapeszcie, zabójstwo szefa policji w knajpie czy załatwienie Lee Hong'a. Nie mówiąc o klimacie, o WYBITNEJ muzyce, sensownej fabule. Dwójka to już jedynka bez żadnych wad. Jak dla mnie 1 i 2 są lata świetlne przed resztą stawki. IO poszło w tworzenie liczby rozwiązań na mapach, apogeum stanowi ostatnia część, której nawet nie dałem rady skończyć bo mi się nie chciało... (a nawet beznadziejne Absolution o zgrozo przemęczyłem do końca). Co z tego, że dany cale możemy zrobić na tysiąc różnych pomysłowych sposobów, skoro zamjuje to max 10 minut... W pierwszych częściach cele mozna było załatwić 2-3 ciekawymi sposobami, ale za to jakie całościowo misje były złożone i rozbudowane. No i najważniejsze, bez muzyki Kyda ta gra traci połowę swojej duszy.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) tę grę na: 7

    Chyba że ktoś lubi powtarzać to samo po milion razy, to faktycznie, ubawi się nieźle przy ostatnim Hitmanie, ale to nie dla mnie taka rozrywka.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) tę grę na: 7

    sebogothic ok, nieważne, widzę, że już kiedyś ci nawet odpisywałem co do twojej opinii o jedynce :D tak więc nie ciągnijmy tego dalej

  • Powiem szczerze, że tak jak uwielbiam tę serię, tak jedynki nie trawię. Grałem grubo po premierze, gdzieś w 2008, więc pewnie dlatego, ale toporne to to było strasznie. Brak save'ów w zabugowanej grze, no dziękuję bardzo.

  • kosobi na tym polega trudność gry. Po co save'y? W żadnej części ich nie używam.