Nie jest taka zła

Daję 8/10 - przeszedłem w kilka godzin, ale historia mnie usatysfakcjonowała. Zresztą - już
samo to, że przeszedłem podbija ocenę o dobre 2 oczka - nie często zdarza mi się tak w
coś wsiąknąć.

Fajne uzupełnienie tego co znamy ze srebrnego ekranu.

Co do technikaliów - faktycznie - mogło by być lepiej - taki mały niedosyt, że nie można się
oderwać od osi głównej fabuły i po prostu pożyć życiem cyfrowego świata "The Grid"...
Zmarnowany potencjał.
Szkoda też dobrze zapowiadającego się multi... Umarło śmiercią naturalną. A nie powiem -
arena światłocykli w obecnej formie jest naprawdę dobra.

  • O boże, po obejrzeniu tego filmu od razu sprawdziłem czy jest gra i oczywiście jest, już się nie mogę doczekać, żeby pojeździć światłocyklami czy porzucać się dyskami! Napiszę wrażenia później :)

  • To poćwicz trochę, jak twoim szczytem jest przejście takiej gry :/.

    • Czy powiedziałem, że szczytem dla mnie jest przejście takiej gry? Nie wiem - może gdzieś pomiędzy linijkami, albo mikrodrukiem, coś takiego dodałem? Bo nie przypominam sobie, ani tego nie widzę powyżej...

      Moim kryterium nie jest długość tylko jakość gry!
      Widać nie do każdy tępak jest w stanie to logicznie wywnioskować z mojej dosyć jasnej wypowiedzi...
      Ale ok - skoro się już przyznajesz do problemów z logicznym myśleniem to Ci to wytłumaczę dokładnie jak to tylko możliwe:

      Napisałem tylko że nie jest z tą grą tak źle jak się ją ocenia, bo ją JEDNAK ukończyłem...
      Ni mniej, ni więcej, moje słowa znaczyły tyle, że:
      a) z powodu tego jakie były kiepskie, nie ukończyłem (nawet raz), wielu znacznie krótszych tytułów,
      b) a wiele znacznie dłuższych (i lepszych) przechodziłem nawet i po kilka razy...

      Podsumowując: "TRON: Evolution" ukończyłem raz i mi wystarczy - a to, że go ukończyłem znaczy tyle, że:
      a) jest na tyle dobry, że to zrobiłem,
      b) ale na tyle słaby, że zrobiłem to tylko raz...

      Kapisz? Czy nadal masz problemy z rozumieniem mowy polskiej pisanej?

      Więc może to ty poćwicz nieco logiczne myślenie zanim odpowiesz w tak głupi i zaczepny sposób cieniasie - bo idę o zakłady, że nawet 1/3 tego czasu jaki ja poświęciłem tylko grom, nie spędziłeś nawet przy kompie "znawco"...

      • Acha, ja gram 16 godzin dziennie 7 dni w tygodniu, przechodzę 95% napoczętych gier, dlatego wydaje mi się, że dla ciebie po prostu gry są za trudne by je przejść, ale z TRONem sobie poradziłeś i mu podwyższyłeś ocenę. Tylko z need for speedami widzę nie masz problemów.Również nie ocenia się filmu w połowie, tak samo gry, tym bardziej głupie jest podwyższanie ocen za to, że udało ci się przejść, jak tych co ci się nie udało nie powinieneś oceniać ;].

        • Matko - jakim ty jesteś niedorobionym idiotą...

          Dotrze do Ciebie w końcu, że nie chodzi mi o poziom trudności rozgrywki cieciu? Chodzi mi o spójność historii - o to czy gra potrafi mnie wciągnąć na tyle, żebym ją ukończył! Czy może w trakcie rozgrywki natykam się w niej na masę rażących błędów, które powodują, że odechciewa mi się dalej grać!


          TRON: Evolution pewnie bym się nawet nie zainteresował gdyby nie chęć poznania prequel'a filmu, którym ta gra jest dla owego, naturalnie. Po prostu tanie budżetówki (a tak T:E został określony w recenzjach) mnie zazwyczaj nie interesują - dla tego dałem mu dodatkowe punkty za to ze go skończyłem (bo nie zwykłem się interesować budżetówkami dłużej niż do momentu, gdy gra okazuje się naprawdę nudna). Gdyby faktycznie był taki zły/słaby/kiepski, a historia w nim opowiedziana była by kompletnie do bani, to bym zwyczajnie przestał w niego grać. Ale nie przestałem - i to jest plus tej gry.

          Dla Twojej wiadomości: nie sugeruj się moją "historią grania" według tego co jest na filmwebie... nie zapisywałem/oceniałem tu każdej swojej ukończonej gry.

          Ciekaw jestem cwaniaku czy ukończyłeś wszystkie Devil May Cry na poziomie Dante Must Die albo Heaven and Hell? (któryś z nich to był najwyższy, ale nie pamiętam który - dosyć dawno temu skończyłem te gry) Ciekaw jestem czy ukończyłeś obie części Max'a Payne'a na Dead Man Walking, albo Nowojorskiej minucie? Ciekaw jestem czy ukończyłeś WSZYSTKIE Mass Effect'y na poziomie Insanity Plus?
          A Diablo1,2+dodatki? A Kroniki Riddicka (Escape from Butcher Bay, oraz Assault on Dark Athena)? A wszystkie części Thief? A wszystkie Baldursy? A IceWindy? A Half Life'y? A Fallouty? A Hitmany? A Operation Flashpointy? A Sillent Hille? A Gothic'i? (no - z wyjątkiem strasznie zabugowanego dodatku Forsaken Gods do G3... nie miałem cierpliwości do gry która co chwila mnie gdzieś blokuje, albo wywala do systemu) A Neverwintery? A Dragon Age? A Doom'y? A Quake'i? A Blood Rayne? A Homeworldy?
          Ofc to jeszcze nie wszystkie tytuły, które przeszedłem (to zaledwie drobny ułamek dłuuuugiej listy), ale wszystkie ukończone w 100% (niektóre - jak wszystkie Mass Effect'y, nawet po kilka razy) i na najwyższych poziomach trudności... Tytułów tych gier których nie przeszedłem (poza G3:Forsaken Gods - najgorsze co mnie spotkało w trylogii Gothic) nawet nie chce mi się wymieniać, bo szkoda tracić czas na ich wymienianie - nie są tego godne.
          A Ty - przeszedłeś chociaż połowę z wyżej wymienionych przynajmniej na Easy?

          Poza tym... Ok - graj sobie po te 16 godzin dziennie, 7 dni w tygodniu i strać życie na graniu: strać możliwość kształcenia się (braki w wykształceniu już u Ciebie widać), strać młodość, strać te wszystkie imprezy na których mógłbyś być, strać te zabawy, strać te spotkania ze znajomymi. Strać to wszystko czego ja doświadczam grając po max 4-6 godzin wieczorami 4-5 dni w tygodniu... (tylko czasami zdarza mi się odciąć na kilka dni od świata, kiedy w moje ręce wpadnie np. taki Mass Effect 3, którego chcę ukończyć jak najszybciej... ME3 akurat zajął mi ~39 godzin które zrobiłem w ciągu 3 dni, ale potem zrobiłem sobie kolejne 3 dni kompletnie wolne od grania - po pierwsze, żeby ochłonąć, a po drugie, żeby nadrobić ten czas z dziewczyną, znajomymi, oraz na uczelni)
          Może mnie dzięki temu kiedyś przegonisz, ale musisz wiedzieć, że gram już od ponad 15 lat.
          Poradzę Ci coś: Jak chcesz grać jeszcze więcej to idź na całość - nie śpij i nie jedz - bo przecież szkoda marnować na to czas, skoro można go poświęcić na granie :P

          A tak z innej beczki - co mnie obchodzi, że przechodzisz 95% tytułów jakie wpadną Ci w ręce, skoro 2/3 z nich to szmiry, nie warte zaczynania (a co dopiero kończenia) i do tego kończące się po 2-3 godzinach?
          Np. seria Terrorist Takedown - pierwsza część była okropna, druga nieco lepsza, ale nudna i krótka - skończyłem ją jedynie dla tego, że gra zdążyła się skończyć zanim się całkiem na nią wkurzyłem i sam wyłączyłem - a trzeciej nawet nie zacząłem po tym jak przeczytałem, że to prawie to samo co dwójka... Naprawdę możesz być dumny, ze je przeszedłeś... Jeżeli grasz po 16 godzin dziennie to wszystkie razem zaliczyłeś w pół swojego dnia (tj. ~8 godzin) :P

          • To była ironia, nikt by nie dał rady tyle grać, ale gram wydaje mi się strasznie dużo, a tak naprawdę tyle co napisałeś ty, może nieco więcej. Wiem, że tracę imprezy czy inne rzeczy, ale zyskuję granie które lubię (i jak widać i ty), a tracą je ci co ciągle chodzą zapijaczeni na imprezach, nikt nie może mieć wszystkiego. Nie, nie gram w szmiry, wybieram tylko gry które na 95% mnie zainteresują (dlatego raczej nie zagram w TRON), dlatego tylko niewiele gier nudzi mi się zanim skończę. Tak przeszedłem dużo z tych gier (z 70% gier w które grałem myślę, że mam już ocenione na filmwebie - w wiele grałem zanim się zarejestrowałem i pewnie zapomniałem ocenić, choć chciałbym mieć tu wszystkie, traktuję filmweb jako swoisty notatnik swoich filmów i gier, w co grałem i w co mam grać/obejrzeć), może nie na najwyższym poziomie trudności, ale albo na 2 najtrudniejszym, albo na średnim minimum.

            • Ja niestety filmweb traktuję jako "swoisty notatnik" jedynie obejrzanych przeze mnie fimów (w końcu to FILMweb ;) ) - do oceniania gier mam Metacritica i Gry-Online :)

              Przyznam, że ja też trochę (momentami wręcz przesadnie) ironizowałem... Chociaż przytyk co do jakości grania wziąłem do siebie i postanowiłem na serio wymienić tytuły które grałem i ukończyłem "na hardzie".

              Co do samego zaś T:E - jeżeli film Ci się spodobał, to zagraj w grę. Naprawdę - kiedy się patrzy na nią przez pryzmat filmu, to nie jest tak strasznie zła jak się o niej na ogół pisze, a historię opowiada dosyć ciekawą... A przynajmniej naprawdę nie powinny te bolączki dawać się we znaki, przy tak krótkim czasie potrzebnym na przejście gry. (ja się tylko w 2-3 momentach wkurzyłem na tyle, by być bliskim wyłączenia i skasowania gry, ale chęć poznania fabuły jednak zwyciężyła)

              Tylko jedną radę mam - postaraj się o wersję angielską i najwyżej spolszczenie napisów, bo dubbing jest naprawdę okropny! (a i z tego co słyszałem to polska wersja lubi się jeszcze bardziej krzaczyć o.O )

            • Co się zaś tyczy imprez: jestem kierowcą - bawię się bez-alkoholowo :) Chcieć to móc jak to mawiają.
              A chociaż grać uwielbiam, to powiem Ci, że za nic w świecie nie zamieniłbym czasu spędzonego z moimi znajomymi, na czas w którym mógłbym pograć.

              Jeżeli takich znajomych obecnie nie masz (nie koniecznie z winy grania), to się nie łam - poszukaj - wcześniej czy później trafisz na taką ekipę, bawiąc się z którą, będziesz czuł, że świat należy do Was.
              A jeżeli masz już takich kumpli i koleżanki - nie zmarnuj tego.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię