Komedia o człowieku, który przeżywa właśnie najgorszy dzień swego życia... a w każdym razie tak mu się wydaje. David zostaje wylany z wymarzonej posady w banku, a kwadrans później rzuca go ukochana. Trudno się dziwić, że nie chce słuchać zapewnień swego przyjaciela, który twierdzi, że to wszystko wyjdzie mu na dobre. Gdy wkrótce potem obaj zostaną wciągnięci w napad na bank, stanie się jasne, że najgorsze dopiero przed nimi. Ale przecież: nie ma tego złego...
Wypożyczyłam ten film w niedziele wieczorkiem - podpisany jako super premiera i komedia - pomyślałam --) RELAKS...
Motyla Noga i Wszyscy Święci! To ma być komedia. Nic w tym filmie śmiesznego nie było. Nawet nie było w nim scen, które można by uznać za żarty niewypały. Niesmaczne, wulgarne, seksistowskie teksty, które...
nie wiem czy to wina tego, że oglądałam do 5 rano, ale nie pamiętam żeby mnie ten film rozśmieszył, a akurat często się chichram na filmach, ten w ogóle mi nie przypasował. ale dobra, powiedzmy, że to nie musiała być komedia - i tak się męczyłam na nim, góra 5/10 jak mam dobry humor - za dosyć zaskakujące zakończenie.
Z początku fulm wydaje sie troche nudnawy i oklepany. Facet traci prace, rzuca go dziewczyna, jakaś dziwka z motelu kradnie mu samochód i biedaczysko musi jeździć autobusem.
Przyznaje,że miałem przez jakies pół godziny wątpliwości czy nie wyłączyć filmu, ale wytrwałość się opłaciła.
Już dawno nie widziałem tak...