Na film trafiłam przypadkowo, nie żałuję. Trzydzieści minut naprawdę dobrego kina. Trochę
wzrusza, trochę bawi. Uroczy, tchnie świeżością, chociaż temat całkiem nienowy. Pewna
wrażliwość i delikatność w podejściu do uczuć przypomina mi tę z filmów Borcucha... Oby więcej
takich filmów w Polsce.
PS. To...
Czy jest tu ktoś, kto jest mi w stanie wytłumaczyć zakończenie?
Bo ja chyba nie do końca je zrozumiałam...
istnieje możliwość obejrzenia "Żakliny" gdzieś w internecie? Jeśli tak, byłabym wdzięczna za link :)