1917

2019 1 godz. 59 min.
7,8 40 257
ocen
7,8 10 1 40257
26 740
chce zobaczyć
6,9 28
ocen krytyków
{"rate":6.928571,"count":28}
powrót do forum filmu 1917
  • Mies_van_der_Rohe ocenił(a) ten film na: 6

    „1917” (2019) to obraz w formie bardzo dobry. Jednak poza tym to po prostu anglosaski film propagandowy. Widzimy tam brytyjskiego żołnierza, który gotów jest rzucić na szalę swoje kruche życie, by ratować nie tylko swoich przyjaciół z okopów, ale również wrogów — Niemców, którzy w dosłownie każdej scenie są odhumanizowanymi maszynami do zabijania niezapoznanymi z typowo ludzkimi emocjami jak wdzięczność czy strach. Ten szeregowy z King's Royal Rifle Corps jest w stanie oddać nieznajomej kobiecie ostatnią butelkę wody i mimo całej brutalności ukazanego konfliktu, mimo przebitych kolczastym drutem dłoni, mimo przemoczonych butów i ociekających błotem mundurów, mimo ciężkich karabinów i jeszcze cięższych plecaków on pozostaje nieskazitelnie dobry niczym rycerz-zakonnik, który złożył przed Bogiem swe śluby i teraz wiernie przestrzega jego nakazów, choć jest tylko zwykłym chłopcem z jakiegoś angielskiego zakątka. Wyzbycie się całej ambiwalencji wojny i jej politycznych implikacji czy wręcz jej politycznego źródła wraz z bardzo dychotomiczną różnicą pomiędzy walczącymi ze sobą nacjami sprawia, że film ten mógłby służyć za typową agitacyjną pocztówkę wzywającą młodych chłopców do zaciągnięcia się na front.

  • stanlej83 ocenił(a) ten film na: 6

    Mies_van_der_Rohe To nie była woda,a mleko... Poza tym komentarz do filmu jak najbardziej trafny

  • Mies_van_der_Rohe ocenił(a) ten film na: 6

    stanlej83 Tak ma pan/pani rację. To chyba taka podświadoma pomyłka, bo wciąż wydaje mi się, że mleko — najpewniej niepoddane żadnym procesom pasteryzacji etc. — nie zachowałoby świeżości.

  • alisspl ocenił(a) ten film na: 4

    Mies_van_der_Rohe O dziwo to jakies specjalne mleko, takie, ktore dzien po wydojeniu w cebrzyku swieze i nie zamuszone...Na dlugo zreszta tej manierki tej kobiecie nie starczy, a wczesniej czym karmila jak dziecko nie jej?

  • Mies_van_der_Rohe Masz dowód że to byli niemcy a nie polacy wcieleni siłą do niemieckiej armi?.

  • loku64 ocenił(a) ten film na: 8

    Mies_van_der_Rohe Jak na moje to parę rzeczy nie dostrzegasz przede wszystkim, że główni bohaterowie własnie byli chłopcami a nie zaprawionymi w bojach żołnierzami. Przez co mieli inne podejście do wroga. Natomiast Niemcy byli widocznie lepiej , inaczej nastawieni. To był środek wojny, więc widząc wroga to zabijali w imie "kill or be killed". Co do dobroci i wspaniałości Anglików też bym tak daleko nie wybiegał, tak naprawdę główny bohater spotkał się raczej z zimnym przyjęciem na końcu wędrówki. A efekt jaki uzyska zawdzięcza determinacji. Moim zdaniem świetnie tu ukazanej, na początku nie był zainteresowany misją. Jednak wydarzenie z samolotem totalnie odmienilo jego podejśćie dało mu cel i człowiek, który wyznacza sobie konkretny jeden cel mając śmierć zaglądającą mu w oczy na każdym kroku jest w stanie dokonać rzeczy niebywałych. Jak dla mnie bardzo spłyciłeś.

  • alisspl ocenił(a) ten film na: 4

    loku64 Oj nie opowiadaj bzdur. Anglicy tez byli odpowiednio nastawiani do wroga, stad to wielogodzinne dzganie workow bagneten, zeby pozniej bez zastanowienia na adrenalinie robic to samo w walce. Pomylke z pilotem jeszcze przelkne, ale druga scena, jak zamiast dzgnac szwaba pod zebro on do niego ci, ci, to juz nie. A potem i tak go dusi. Juz ktos mowil, ze to weteran, ze jest na tej wojnie, dostal medal, wyjezdza, wraca, zabija, potrafi zabijac, wie jak i wie, ze musi, bo inaczej sam zginie, a tutaj takie kwiatki.

  • spoxgreq_2 ocenił(a) ten film na: 10

    Mies_van_der_Rohe Ja w tym filmie widzialem masę tępych, zamkniętych brytoli uwalonych wojną po łokcie, przerażonych chłopców ktorzy sa psychicznie totalnie nie gotowi na to co ich spotyka (czy na to da sie przygotować psychicznie?) i film wybitnie antywojenny. Jaka ty agitkę pocztówkę tu widzisz to nie wiem ale odłóż tabletki ktore bierzesz na początek

  • Mies_van_der_Rohe ocenił(a) ten film na: 6

    spoxgreq_2 Czy jest to film antywojenny? Pewnie tak — tak, jak antywojennym był brytyjski imperializm.

  • dklobuchowski ocenił(a) ten film na: 6

    spoxgreq_2 , masz prawo nie zgadzać się w ocenie z Mies_van_der_Rohe, ale czy jest sens wylewać z siebie od razu taki jad? Ostatnie zdanie uważam za zupełnie niepotrzebne! Życzę więcej luzu i otwartości na czyjeś zdanie.

  • spoxgreq_2 ocenił(a) ten film na: 10

    dklobuchowski Masz rację uniosłem się, przepraszam Mies_van_der_Rohe. Po prostu jego ocena jest tak skrajnie nieprawdziwa (brytyjska pocztówka O.o), że będąc świeżo po seansie puściły mi nerwy. Miłego dnia wszystkim

  • dklobuchowski ocenił(a) ten film na: 6

    spoxgreq_2 , abstrahując od tego czy jest prawdziwa czy nie, jest subiektywna i po prostu jego. Tak samo jak Twoja. Ważne tylko, żebyśmy mieli do tego dystans ;) Również miłego dnia

  • alisspl ocenił(a) ten film na: 4

    spoxgreq_2 Ty tez odłóż te hipsterowskie tabletki i zadzieranie nosa. Jak dla mnie, to ci brytyjscy oficerowie byli tam nadzywczaj mili i ludzcy. Do tego obowiazkowe murzynki i sikhowie w odzialach, ok. Nie uwierze w nich istniejacych tam jak te rodzynki powsadzane wsrod bialych, raczej jak juz, to bylyby oddzialy tylko z nich zlozone. Sadzilam, ze na koncu ten MacKenzie okaze sie wlasnie takim zarozumialym arystokratycznym bucem, ale nie, on tylko chcial zakonczyc te wojne, wykorzystac szanse na dobry atak, nie bylo w nim pychy.

  • alisspl tak,,głupawi korenczycy to prawdziwy wizerunek koreanczyków. To dopiero było kino.

  • Mies_van_der_Rohe Na szczęście dla głównego bohatera niemieccy żołnierze nie potrafili strzelać ;)...potrafili atakować tylko w bliskim dystansie, do którego główni bohaterowie z przyjemnością doprowadzali.

  • Scrach ocenił(a) ten film na: 5

    Mies_van_der_Rohe Też odnoszę takie wrażenie, jakby panowie byli drugi dzień na froncie, bo pierwszego leżeli na łące i kontemplowali kolor nieba. Mało w tej produkcji "człowieka na wojnie". Człowieka chcącego po prostu przeżyć to piekło (bo trzeba sobie zdać sprawę z tego, że IWŚ to było istne piekło z poziomu okopu). Bohaterowie nawet ratują palącego się fryca - to już było absurdalne, naprawdę nikt by się nim nie przejmował, a poziom wku..wu za poległych przyjaciół/bliskich robił swoje... Z drugiej strony film też nie pokazywał prawdziwej wojny, tego syfu w okopach, rannych, chorych, przemoczonych i trzęsących się z zimna żołnierzy. Mundury czyste, twarze nieskazitelne (nawet po oberwaniu kawałkami bunkra). I tak, widzimy poległych, ale to nie te liczby. Oni po prostu biegali po trupach...

  • Scrach Podobne wrażenia...film nie dopracowany. Narzekałem na ,,Legiony'' - od ,,1917'' oczekiwałem dużo więcej i niestety, zawiodłem się zdecydowanie bardziej . Słaba fabuła, oparta w znacznym stopniu na fikcyjnej historyjce z wojną w tle. Sceny nie dopracowane, momentami była to bardziej sztuka teatralna z słabo oświetloną sceną - w obsadzie 2-3 aktorów. 100mln dolarów wydane głównie na błoto i martwą wojenną scenerie .

  • Scrach ocenił(a) ten film na: 5

    sowirower Z "Legionów" to ja właściwie wyszedłem w połowie filmu. Zbyt dużo zerżnęli z "M jak miłość"...

  • BartekJerzy ocenił(a) ten film na: 8

    Scrach Tylko że nie jest to film o "człowieku na wojnie w okopie", tylko o fikcyjnej historii dwóch żołnierzy, którzy wyruszyli w drogę na misję niczym we "Władcy pierścieni", jeśli kogoś interesuje pierwsza opcja to polecam film "Na zachodzie bez zmian", tylko tą przedwojenną wersję, tam są dobrze ukazane realia życia okopowego.
    Co do sceny z pilotem niemieckim to zwróć uwagę na to kto go poszedł ratować, to Blake pobiegł jako pierwszy, Schofield trzymał się z tyłu i wcale się do tego nie spieszył, raczej poszedł za przykładem kolegi niż z własnej woli, potem też nie chciał się trudzić z ratowaniem Niemca tylko zaproponował szybkie rozwiązanie problemu. A w odróżnieniu od Schofielda, który był weteranem znad Sommy, Blake był pewnie od niedawna na froncie, nie widział większej akcji, nie był świadkiem śmierci i cierpienia kolegów, nie zdążył też znienawidzić wroga, tak więc patrzył na wojnę jeszcze z perspektywy "cywila". Tym bardziej, jak wspomniał, był kiedyś księdzem, więc kierował się ideami chrześcijańskimi by pomagać bliźniemu.
    Co do zarzutu o braku pokazania "brudnej" wojny, no to jak dla mnie jest to obecne w filmie, szczególnie przy przejściu przez ziemię niczyją - księżycowy krajobraz, trupy ludzi i koni w różnym stopniu rozkładu (czy było ich za mało tego nie wiem, pewnie to zależało od natężenia walk na danym odcinku, czy czasu który upłynął od walk, weźmy pod uwagę, że to był początek kwietnia, przez zimę raczej nie toczono większych walk na froncie, poza tym pytanie czy były jakieś zawieszenia broni między stronami, żeby pozbierać zabitych, pewnie starano się zabrać jak najwięcej zwłok, żeby uniknąć wybuchu epidemii), różnice w wyglądzie niemieckich i brytyjskich okopów, efekty taktyki spalonej ziemi przy wycofywaniu się Niemców. Po prostu ukazano tu inny wycinek wojny niż wszyscy kojarzymy z tym konfliktem.
    Dla mnie film świetny, choć nie najlepszy z kina wojennego.

  • Scrach ocenił(a) ten film na: 5

    BartekJerzy O! Fajnie że się włączyłeś do dyskusji...
    Co do bohaterów, to rzeczywiście masz rację - było coś o tym, że Blake był księdzem.
    Ogólnie ja miałem wrażenie, że to film na zasadzie "Turysta na wojnie". Tak sobie zwiedzamy różne atrakcje na froncie, czekamy aż spotkamy w końcu fryców, spotykamy, uciekamy, biegniemy i dobiegliśmy. Koniec filmu.
    Naprawdę?!
    Ja wiem, że teraz jest taka maniera na "artyzm" w kinie wojennym, ale bez jaj... Ta historia była tak słaba, że aż się nóż w kieszeni otwiera. Wiadomo, że scenografia i montaż nadrabiają, ale czy to wystarczy? Dla mnie - nie. Z resztą pod koniec Benedict stwierdza, że fajnie że Schofield zdążył z tym rozkazem, ale prawdopodobnie za tydzień oni i tak zginą, więc niepotrzebnie się kłopotał...

  • crimson80 ocenił(a) ten film na: 7

    Scrach No i o to właśnie chodzi. Film w 100%, antywojenny. Smierć jest przypadkowa, misja bezsensowna. Ci dwaj nic nie znaczą. Oni nie walczą dla kraju, myslą tylko zeby jak najszybciej wrócić Gdyby Schofield ich wszystkich uratował i oni wszyscy wracaliby z uśmiechem na twarzy coż to by był za banał.

  • Scrach ocenił(a) ten film na: 5

    crimson80 No właśnie, banał i brak znaczenia. Przypomnij, po co powstała ta historia?

  • alisspl ocenił(a) ten film na: 4

    crimson80 Antywojenny z jednoczesna pochwala nikomu niepotrzebnego patriotyzmu, poczucia misji i pomaganiu blizniemu? Ten film mialby lepszy wydzwiek, gdyby pokazal realne okrucienstwo, po obu stronach, bestialstwo i czlowieczenstwo po obu stronach. Za malo pokazano, ze np tej Fancuzce bylo obojetne kto ja wyzwala, a kto napada, jednoczesnie jezeli chciala wyzwolenia przez Anglikow, to w tym momencie nie ma antywojna, bo pokazuje, ze ci dobrzy zolnierze byli komus potrzebni, nie tylko do strzelania do siebie.

  • alisspl Ale to nie był film o bestialswie wojny..

  • BartekJerzy ocenił(a) ten film na: 8

    Scrach Taką konwencję filmu przyjął reżyser, dwóch żołnierzy niejako zagubionych w zawierusze wojennej. Dla nas może być to dziwny obraz, bo I wojna na froncie zachodnim kojarzy się z ciasnotą okopów i masowymi atakami piechoty kończącymi się rzezią, ale tu pokazano ciekawą i prawdziwą historię, gdy Niemcy rzeczywiście wycofali się z własnej woli na linię Hindenburga i oddali sporą część terenu bez walki. Tak więc dla mnie historia jest jak najbardziej prawdopodobna, tak jak fabuła np. "Szeregowca Ryana", ale trzeba pamiętać, że to tylko film, a nie symulator żołnierza na froncie I wojny. Są sceny mniej i bardziej naciągane, jak np. przypadkowe znalezienie batalionu przez Schofielda, mechanizm niczym "Deus ex machina", ale mi to nie przeszkadzało.
    A co do pułkownika MacKenzie to w innym wątku na forum już to poruszyłem, że dla mnie to zakończenie jakie zobaczyliśmy było równie smutne co w "Gallipoli", bo wszystko prowadziło do podobnego końca. MacKenzie, który dla mnie nie był aż tak bardzo "negatywnym" bohaterem jak go opisywali inni, miał rację, że to wszystko bez sensu, bo za dwa dni znowu dostanie rozkaz do ataku i skutek będzie taki sam. Kilka dni później rozpoczęła się ofensywa pod Arras, Brytyjczycy stracili tam ponad 150 tys. ludzi, więc można założyć, że Devonsi nie uniknęli tragicznego losu. Ale taka była właśnie ta wojna.

  • alisspl ocenił(a) ten film na: 4

    Scrach Amen.

  • CorporalHicks ocenił(a) ten film na: 8

    Mies_van_der_Rohe Mnie ta scena z pilotem zaszokowała. Kto będąc ciężko poparzonym próbuje zasztyletować człowieka próbującego pomóc, nawet z wrogiej armii? To pierwsza wojna światowa, nie było jeszcze nazistowskiej ideologii, a ponoć piloci to była najbardziej honorowa formacja militarna.

  • spoxgreq_2 ocenił(a) ten film na: 10

    CorporalHicks Racja. Ale ty to oceniasz racjonalnie z ciepłą herbatą w ręce z wygodnego fotela. a poparzony pilot, który właśnie po walce powietrznej spadł z nieba mógł być w szoku, mógł mieć zwidy, mogło mu sie wydawać, że on chce go dobić a nie mu pomóc - wiedzial ze spadł na teren wroga skoro widzi brytyjskich żołnierzy. Nie ma co sie doczepiać do każdej potencjalnej sceny

  • Mies_van_der_Rohe szczerze to takie same odczucia miałem po dunkierce,wymowa bardzo podobna

  • Film_Polski ocenił(a) ten film na: 8

    Mies_van_der_Rohe Scenariusz został oparty o wspomnienia dziadka reżysera Mendesa. Zatem chyba dość dobrze przystaje do postrzegania wojny przez prostego żołnierza. Jest to postrzeganie często pełne uproszczeń: nasi to byli zawsze dzielni chłopcy, zaś "Hunowie" byli wyłącznie wredni".

    Zresztą, małoż to u nas publikowano wspomnień w stylu "jaja kobyły" (=ja, jako były ktośtam) . . . Autorami takich wspomnień niby byli uczestnicy wydarzeń, ale od prawdy historycznej były one w wielu punktach bardzo odklejone. Tak jest gdy snuje się opowieści po latach.

    Zachowały się liczne relacje o tym, jak na Boże Narodzenie w pierwszym roku Wielkiej Wojny zapanowało oddolne, spontaniczne zawieszenie broni a żołnierze walczących stron odwiedzali się w okopach i wymieniali prezentami, śpiewali kolędy. Lecz akcja filmu "1917" toczy się w aprilisie roku 1917. Ja po prostu dopuszczam myśl o tym, że poczucie wspólnoty losu z wrogami zdążyło już ulecieć.

  • spoxgreq_2 ocenił(a) ten film na: 10

    Film_Polski Dodajmy też wspólny mecz piłki nożnej między okopami Anglia Niemcy w bodajże wigilię 1916r, ale być może piszemy o tym samym

  • Film_Polski ocenił(a) ten film na: 8

    spoxgreq_2 Ja czytałem tylko o rozejmie bożonarodzeniowym 1914 roku. Nie mam całkowitej pewności, lecz wydaje mi się, że w następnych latach już tego nie powtórzono.

  • Film_Polski Nie zorganizowano bo odgórnie dano całkowity zakaz po obu stronach. Walczący zobaczyli po przeciwnej stronie człowieka i nie chcieli walczyć Musieli przez to wymienić żołnierzy na pierwszej linii frontu.

  • Boston09 ocenił(a) ten film na: 9

    Mies_van_der_Rohe Żeś "odkrył Amerykę" Pokaż mi Amerykański, Polski, Rosyjski czy jaki bądź inny film wojenny który nie jest według twoich standardów propagandowy.

  • KimSeYi123 ocenił(a) ten film na: 9

    Mies_van_der_Rohe Bullshit z tym, że oo takie historie dobroci się nie zdarzają na wojnie. Mój ś.p dziadek podczas 2 wojny światowej sam w swoim lesie zrobił pochówek zmarłemu niemcowi, bo mimo, iż uważał, że niemcy zrobili dużo złego to jednak każdy zasługiwał na pochówek obojętnie czy niemiec, polak, rosjanin, brytyjczyk, amerykanin i wykopał mu grób i zrobił krzyż z patyków.

  • alisspl ocenił(a) ten film na: 4

    KimSeYi123 No trupowi. A jakby potraktowal zywego?

  • KimSeYi123 ocenił(a) ten film na: 9

    alisspl tak jak on jego ząb za ząb. jeśli byłby niemiec agresywny to by się bronił

  • MocnyVito ocenił(a) ten film na: 9

    Mies_van_der_Rohe angloSASKA propaganda ? a Sasi to tacy fajni tu byli nie ? :)