Dla mnie to "sałatka" z małymi dodatkami "Dolores Claiborne ,smentarz dla zwierząt,cmentarnej szychty "...ta obsesja Kinga na temat wszechobecnych szczurów.Dr Freud miał by temat do analizy...film przypomina bardziej dramat w typowym stylu Kinga z elementami "grozy"choć nie wiele jej tam było,tak jak brakowało trochę dynamiki,gra aktorska jak najbardziej w porządku,fabuła też ale film jak dla mnie trochę przeciągany,chwilami przynudzał....ale całokształt nie był taki zły...