Jest tu z pewnością mniej elementu zaszczucia, ponieważ wydarzenia biegną szybko (w pierwszej części kobieta była najpierw obiektem częstych napaści werbalnych) i nie ma czasu na oddech. Dynamika akcji to z pewnością mocna strona filmu i nie ma obaw o nudę czy mielizny. Jeżeli znamy poprzedni filmy (lub oba filmy), możemy być pewni dalszego ciągu zdarzeń. Wiemy, że kobieta w końcu ucieknie i dokona zemsty na swoich oprawcach, a do odgadywania zostanie najwyżej to, w jaki sposób zdecyduje się zadawać śmierć. Zaręczam, że pomysłowość scen tortur Katie nad mężczyznami, którzy zadali jej cierpienie jest niemała i niektórzy mogą odczuwać dyskomfort (szczególnie właśnie mężczyźni). Pod tym względem film jest dość okrutny, a jednocześnie nie epatuje nadmiarem niepotrzebnego okrucieństwa. Równie mocne są sceny gwałtów i tortur nad Katie, które także mogą poruszyć co wrażliwszych widzów. Być może za niektóre sceny film chciał nieco na siłę trafić do kanonu filmów kontrowersyjnych.Skąd zatem taka ocena? Pierwszym powodem jest wyeksploatowany temat, który sprowadza kwestię przemocy wobec kobiet do festiwalu tortur i scen gwałtów, pozostawiając kwestię zniszczonej psychiki i poniżenia bez jakiegokolwiek komentarza. Kobiety niby tutaj cierpią, ale skoro wiemy, że za parę chwil same zamienią się w katów, nasza psychika nie jest wystawiona na skrajne doznania. Osłabia to całą wymowę filmu i zamienia go w jakąś kolejną wersję Piły, gdzie więcej znaczenia ma mechanika zabijania i przemocy, niż to, co dzieje się z jej ofiarami. Trudno w ten sposób utożsamić się z cierpiącą i molestowaną kobietą, która jest tyleż ofiarą, co i myśliwym. Dochodzimy do paradoksu: nie słyszy się raczej o krwawych pochodach kobiet-mścicieli, które odreagowują gwałt i przemoc wobec siebie poprzez mordowanie swoich oprawców. Takie zachowanie wymaga od człowieka, jak sądzę, znacznie więcej, niż tylko gniewu i nienawiści, jako paliwa do działania. Zrozumiałbym atak w afekcie, rozpaczliwe rzucanie się na swojego kata, ale wyrafinowana zemsta i do tego z fachowym użyciem narzędzi? To nieporozumienie. Gdyby był w tym jeszcze jakiś naturalizm i prymitywizm zadawanej śmierci, gdzie kobieta porozbijałaby im czaszki zwykłym prętem, bez żadnego starannego przygotowania... Tutaj właśnie kończy się logika, a zaczyna zwykły horror, gdzie ważna jest tylko rzeź, a całą resztę można odwiesić na kołek.Bez litości 2 jest naciągane ponieważ Katie umie się odnaleźć w zupełnie nieznanym miejscu (na innym kontynencie!), świetnie porusza się po wielkich podziemiach Sofii i zna topografię miasta. Niesłychany zestaw umiejętności! Druga połowa filmu to już tylko teatr jednej aktorki, która z wielką wprawą i bez emocji morduje swoich prześladowców. Szkoda tylko, że gra aktorska pani Dallender oscyluje gdzieś na granicy pomiędzy histerią i przeszarżowaniem, bo jest w niej dużo wrzasku i gniewu, ale za mało miejsca na budowanie postaci z krwi i kości. Jest to udana część jednak zdecydowanie słabsza od jedynki z wyżej wymienionych powodów.Jak ktoś oglądał pierwszą część filmu będzie zachwycony albo rozczarowany ciężko ocenić.