Oj, te momenty, kiedy podczas sprintu naniesiona twarz zjeżdża jej majestatycznie na bok… Wtedy już wiesz, że nie oglądasz zwykłego filmu. Obcujesz z dziełem wybitnym.
Ten film jest tak dobry, że nawet jakby wszystkie biegaczki - bo myslę, że Gadot tylko buźkę użyczyła i brała udział w scenach statycznych - ganiały na golasa, to bym więcej gwiazdek nie dał
film prosty jak budowa cepa z cyklu zabili ją i uciekła a w zasadzie pobiegła, gdzie schemat goni schemat malutki plusik za diagnozę współczesnego przebodźcowanego świata w którym technologie cyfrowe bezdyskusyjnie zdominowały niemal każdą sferę ludzkiego życia...