Obserwując reakcję sali bawiłem się lepiej niż oglądając ten film. Mam nadzieję że to po prostu mentalność "targetu" tego filmu a nie całego społeczeństwa. Żarty typu kupowanie smakowych prezerwatyw i komentarz czy robi dżem.. który mamy rok? Wystarczy ze na ekranje powiedza pare razy k*rwa i juz beka. Kogo to bawi. Na filmie śmiałem się jedynie z absurdalnie nielogicznie prowadzonej fabuły. Cały czas miałem wrażenie że posklejano randomowe sceny, na przemian "szokujace"(chyba tylko dla tych którzy pół życia w piwnicy spędzili bez dostępu do Internetu albo bez mozgu) oraz gagi z prymitywnym humorem. Jedyny przekaz jakiego mogę się tu doszukać to jak na lekcji dla 10 latkow typu: aborcja jest zła, alkohol jest zły, dzieci są fajne i fajnie że żyją. Film porusza ciezkie tematy i przeplata je ze scenami typu libacja w kostnicy z martwą kobietą (co wywołało salwe śmiechu na sali). Dopóki ludzi to bawi to będą powstawać takie filmy, a niektórych tylko takie gnioty bawią więc pozostaje tylko omijać szerokim łukiem tego typu produkcje.
Zapomniałem wspomnieć o aktorstwie które czasem poziomem wybija się tylko lekko ponad poziom szkolnych jasełek. Fabijanski to chyba rolę życia zagrał. Oskar murowany. Postacie bezplciowe, nie byłem zupełnie wciągnięty w fabułę, nie zaangazowaly mnie losy postaci. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałem ochotę wyjść z kina podczas seansu. Oczy krwawily przez poziom żenady.