Chyba jeden z najpiękniejszych filmów o św. Franciszku z Asyżu. Widziałem go już kilka razy i zawsze mnie porusza. Szczególnie moment: "od dziś jednego mam ojca, tego który jest w niebie", i święty wychodzi całkowicie nagi z miasta. Potem całe jego życie, praca przy odbudowie kościoła, podróż do Rzymu... wszystko to robił z wielką radością.
Zgadzam się. Film jest rzeczywiście piękny. Ja widziałem go pierwszy raz w TVP w maju 1991 roku, kiedy miałem 12 lat i od tego czasu wracam do tego filmu z wielkim sentymentem. Kreacje aktorskie, reżyseria, miejsca filmowania (m.in. Toskania i katedra w Monreale na Sycylii), muzyka - FANTASTYCZNE