znakomite, subtelne, tajemnicze, smiszne, smutne, pogodne, wielowymiarowe, WYJATKOWE...Jarmush po raz kolejny wprawil mnie w zachwyt...a na Murray'a moglbym patrzec godzinami (Mossakowski w GW okreslil to w swietny sposob 'jest fascynujacy nawet wtedy, gdy je siekana marchewke')...chce i bede wracal do tego filmu...tak...
więcejpo raz kolejny pokazał jak wspaniale potrafi opowiadac pozornie proste historie. Genialny Jarmusch w nieco odnowionej, ale wciąż własnej, konwencji kręci w drodze z lekką ironią pokrytą inteligentym dowcipem. Rewelacyjny Bill Murray tworzy z reżyserem doskonały duet. Jego twarz potrafi wszystko...
ukryć.
Dystans...
w robieniu najnudniejszych filmów na świecie.koleś myślał że jak zrobi parę statycznych filmów wypełnionych całkowitym brakiem akcji i długimi,nudnymi kolegami to zostanie okrzyknięty geniuszem przez ekspertów którzy jeszcze wczoraj oglądali telenowele i van damme'a.i.. udało mu się jako że masy są głupie ale ja się...
więcejNa początku przepraszam za mój poprzedni post nt. "Broken Flowers", nie wczytywałem się w regulamin.
Co do samego filmu - nie mogę się doczekać. Murraya ceniłem zawsze, uwielbiać zacząłem po jednym z najpiękniejszych filmów (ścisła czołówka) jakie widziałem - "Między słowami". Co do Jarmuscha - to "moja drużyna" -...
Widać rękę dobrego reżysera:) Film mi się podobał , pokazuje że życie nie zawsze ciągnie się dwiema ścieżkami dobrą lub złą i nie zawsze daje się rozwiązać jedną odpowiedzią .
Dlatego zakończenie jest takie życiowe nie wszystko w życiu udaje się wyjaśnić. Reszta pozostanie tylko domysłem. Świetny film.
Nazwać ten film nieudanym będzie nieporozumieniem. Nie znudził mnie nawet przez moment. Otwarte zakończenie również uznałbym za walor. Jarmusch prowadzi akcję powoli, doprowadza do konfrontacji w zakończeniu, a kiedy widz sądzi, że jego oczekiwanie i cierpliwość zostaną nagrodzone jasnym rozwiązaniem, następuje ostatni...
więcejNie lubię filmów, które kończą się tak niejednoznacznie, kiedy, jak się wydaje, rozwiązanie jest
niemal na wyciągnięcie ręki. Nie znoszę, kiedy reżyser poniewiera naszego bohatera przez
cały film, a na końcu, zamiast wspaniałomyślnie wynagrodzić mu/nam te męki, skazuje na
niezbyt miły obrazek śniadania na tyłach...