Myślę, że końcówka filmu idealnie oddaje klimat jaki towarzyszy widzowi podczas seansu - przeprawa przez gówno. Co ciekawe, moje oczekiwania względem tej produkcji nie były wysokie. Miał to być film na kaca - przyzwoita amerykańska sensacja/dramat osadzony w postnuklearnej rzeczywistości. Niestety, to co otrzymujemy to antykino. Najgorsze jest to, że, sądząc po komentarzach na filmwebie, ludziom to badziewie się podoba. Zawsze z niedowierzaniem słuchałem recenzentów i znajomych wieszczących upadek kina ale ostatnio, za sprawą tego chociażby filmu, moja wiara w kino została nadwątlona. Rozumien, że nie wszyscy łapią Antonioniego, Lyncha czy von Triera ale kiedy ludzie nie są w stanie rozróżnić dobrej sensancji od gniotu zaczynają się problemy. Ten film ogląda się jakby został pomyślany i nakręcony w ciągu tygodnia. Nic się nie trzyma kupy. Postacie nie zachowują się jak ludzie tylko jak aktorzy, którym reżyser co chwile każe zmieniać osobowość (oczywiście ten zarzut byłby nie na miejscu, gdybyśmy oceniali kino awangardowe). Jeżeli wyobrazisz sobie osobę bez wyobraźni, która w życiu nie przeczytała książki; jedyne filmy jakie widziała to bajki, pornosy i sensacje kategorii b, to pewnie wymyśliłaby podobny scenariusz. Najgorsze jest to, że ten chaotyczny badziew ocieka przemocą, a przemoc pozbawiona znaczenia to dla mnie najgorsza zbrodnia, jaką kino może popełnić.
Idź ty ..urwa na madagaskar 3 do kina lepiej a nie pieprz wywodów tutaj...the divide film bardzo bardzo dobry i kropka
ile tu jest ludzi z problemami. wg. mnie film mocny jesli srasz w gacie to nie ogladaj
Bardzo celna ocena. Radziłbym trzymać się z dala od tego filmu, lepsze rzeczy robią amatorzy z YouTube'a.
Przeprawa przez gówno to twój komentarz. Dawno nie widziałem tak dobrego filmu podejmującego temat człowieka jako zwierzęcia. W dodatku klimat miażdży.