7,4 288  ocen
7,4 10 1 288
Cani arrabbiati
powrót do forum filmu Cani arrabbiati

Mario Bava był mi znany jako autor filmów historycznych, baśniowo-mitycznych i biblijnych – w konwencji peplum, jako prekursor giallo i slashera, malarz pięknych gotyckich horrorów, a także reżyser mniej lub bardziej frywolnych komedii, ale czegoś takiego to się po nim nie spodziewałem. We wszystkich tych dziełach, mimo ich gatunkowej odmienności, nie był nawet w połowie tak drapieżny i cyniczny jak we „Cani arrabbiati”. To coś zupełnie innego od tego, do czego przyzwyczaił mnie Włoch. Nie ma tu kolorów i fantazji, tylko brudny realizm z pazurem. Przez większą część filmu będziemy patrzeć na sześć (a w pewnym momencie nawet siedem) osób stłoczonych w samochodzie, co wprawdzie podyktowane ponoć było bardziej kwestiami budżetowymi, ale w praktyce okazało się ciekawym rozwiązaniem, intensyfikującym napięcie towarzyszące nam w trakcie seansu. A to jest duże i nieustanne, bo porywacze nie dość, że są spoceni, bo dzień jest upalny, to jeszcze narwani, szczególnie ci dwaj na tylnym siedzeniu, tak że można się po nich wszystkiego spodziewać. Niemniej na przewrotne zakończenie nie byłem przygotowany.

Uwielbiam Bavę baśniowego, kolorowego, fantastycznego, ale tutaj w żadnym razie nie przeżyłem rozczarowania, mimo odmienności „Cani arrabbiati” na tle innych dokonań reżyserskich Włocha.