Czy ich muszą wszędzie na siłę wciskać? Czy jak kiedyś będą filmy o historii Zimbabwe to gościnnie wrzucą jakiegoś białego?
Mam nadzieję, że jakoś jego obecność wytłumaczą w filmie. Choć widząc Kurylenko w niezłym makijażu zaczynam wątpić, aby była to jakaś historia na poziomie. Jakby co pozostaje jeszcze film w tym roku, w podobnym klimacie: The Eagle of the Ninth. Zobaczymy