Thriller science fiction z 2022 roku, który próbuje połączyć rodzinny dramat z futurystyczną technologią i pytaniami o granice tożsamości. Niestety, mimo intrygującego pomysłu wyjściowego, film nie potrafi utrzymać zainteresowania widza na dłużej.
Fabuła skupia się na młodym mężczyźnie, który po śmierci ojca zaczyna odkrywać tajemnice związane z jego eksperymentami neurologicznymi. Motyw przenoszenia świadomości i eksperymentów na ludzkim umyśle daje potencjał do pogłębionej refleksji nad istotą człowieczeństwa. Niestety, potencjał ten zostaje w dużej mierze zmarnowany przez chaotyczne prowadzenie narracji i sztywne dialogi.
Aktorsko film wypada przeciętnie, główne role są grane bez większego zaangażowania, a relacje między postaciami są płaskie i mało wiarygodne. Brakuje chemii, szczególnie w scenach, które mają budować napięcie lub dramatyzm.
Największym mankamentem „Cerebrum” jest jednak jego tempo. Film przez większość czasu się dłuży, a liczne retrospekcje i dygresje sprawiają, że trudno utrzymać koncentrację. Efekty specjalne i scenografia są skromne, co nie byłoby wadą, gdyby towarzyszyła im solidna treść ,tej jednak tutaj brakuje.
Na plus można zaliczyć pomysłową koncepcję oraz próbę stworzenia czegoś ambitniejszego niż typowy niskobudżetowy thriller sci-fi. Problem w tym, że realizacja nie dorasta do ambicji. Zbyt wiele tu niepotrzebnych wątków, za mało emocjonalnego ciężaru i zbyt słabo rozwinięte postacie.
„Cerebrum” miał szansę być ciekawą opowieścią o ludzkiej pamięci i tożsamości, ale w rezultacie pozostawia widza raczej znudzonego niż zaintrygowanego.