Co za niezwykle politycznie poprawna wizja Boga. Czarny "ojciec", arabski "syn" i skośnooki "duch święty". I treść filmu, jak i jego przesłanie spłynęła w jednym momencie do multikulturowego ścieku. Brakowało tylko na koniec orędzia pani kanclerz...
Nie polecam!
Co do Czarnego ojca to mi się tutaj także nie podobało bo znowu pokazali poprawność polityczną a co do reszty to według biblii wszystko dzieje się w Izraelu czy w tych okolicach i tam są sami araby i Azjaci więc nic w tym dziwnego dlaczego wybrali araba i azjatkę, a jeśli chodzi o film to ja zauważyłem że jak Mack zadaje bogu te pytania o całe zło na świecie i bóg zamiast wprost odpowiedzieć na pytanie to tylko ich unika pytań lub daje bezsensowne zagadki. A samo przebaczenie Macka za bardzo nie miało sensu bo jaki prawdziwy kochający ojciec wybaczy morderstwo swojego dziecka. I nie dość że wybaczył mordercy to i wybaczył lub zrozumiał boga za jego brak pomocy w sprawie córki. Film taki średni dobry na odmóżdżenie