Cowspiracy: The Sustainability Secret

1 godz. 30 min.
7,8 6 231
ocen
7,8 10 6231
3 653
chce zobaczyć
{"rate":6.0,"count":2}

{"type":"film","id":725681,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Cowspiracy%3A+The+Sustainability+Secret-2014-725681/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Cowspiracy: tajemnica równowagi ekologicznej środowiska
  • __smok ocenił(a) ten film na: 10

    Za każdym razem jak oglądam coś z wątkiem o diecie wegańskiej to mam przeczucie, że każdy powinien to zobaczyć. Niestety często trzeba być w odpowiednim momencie życia i przemyśleń żeby coś z takich filmów w ogóle wynieść. Straszne uczucie. Widzisz spisek na globalną skalę, wiesz, że nie tylko ty. I praktycznie NIC nie możesz z tym zrobić. Możesz zmienić swój styl życia, ale chcesz żeby każdy zobaczył jakie to jest mądre... I mówisz o tym wszystkim wokół, a oni... zniechęcają się przez nadgorliwość. Taki offtop mi wyszedł trochę...
    FILM POLECAM z czystym sercem każdemu :)

  • __smok Najgorsze jest to, że próbując uświadomić społeczeństwo zostaje się uznanym za "eko-świra", "potencjalnego terrorystę". To jest chore. Można co najwyżej mówić o tym wśród znajomych, rodziny, którzy wcale nie muszą mieć takich samych poglądów na żywienie jak my. Robiąc to na większą skalę od razu można spotkać się z "hejtami". Szkoda, że niektórych ludzi nie da się zmusić do myślenia. Zmiany jakie zachodzą w środowisku dzieją się na naszych oczach i przykre jest to, że widzi to tylko mały procent uświadomionych ludzi.

  • __smok ocenił(a) ten film na: 10

    _M_M_ I to jest straszne. Ignorancja jest wszechobecna. Nikt nie chce poznawać prawdy, myślą, że wiedzą wszystko, bo oglądają wiadomości w telewizji... No cholera jasna, jak ktoś może być tak ograniczony? Czuję taką bezsilność, mamy wszystko na tacy, wiemy jak zmienić na lepsze świat, ale wydaje się jakby wszyscy mieli klapki na oczach.

  • __smok Zawsze jest tak, że robi się coś kosztem czegoś innego. Jeśli zlikwiduje się farmy, hodowle, to pracę stracą też ludzie - nie tylko ci, którzy pracują na tych farmach, ale też ci, którzy produkują sprzęty używane w tych przedsiębiorstwach. Pozbawiając tych ludzi miejsca pracy, trzeba mieć dla nich jakąś alternatywę. Skończyły się czasy, gdy każdy miał swój dom ze swoim polem i można było się samemu wyżywić.
    Na razie liczą się dla rządów każdego z państw pieniądze, wzrost gospodarczy itd. Najśmieszniejsze jest to, że gdy UE narzuca na państwa członkowskie ograniczenia emisji gazów, to Polska i niektóre kraje próbują licytować te granice, chcą je zmniejszyć. Politycy chcą ratować nierentowne kopalnie, dążą do wydobycia ostatniej bryłki węgla, zamiast zacząć inwestować w odnawialne źródła energii. Wiatraki w Polsce się nie sprawdzą, na dodatek są nieopłacalne i koszty postawienia jednego wiatraka mają się zwrócić po 800 latach. Ale jest wiele raportów, które udowodniły, że pozyskiwanie energii słonecznej przez 1 gospodarstwo jest w stanie zaspokoić zapotrzebowanie na ten jeden dom i jeszcze zostanie nadwyżka.
    Wszystko to, co się dzieje, jest bardzo złożonym problemem, ale myślę, że jeśli uświadomi się ludzi, to w końcu coś ruszy i zaczniemy naprawiać świat. Tylko kwestia tego, żeby nie było tak jak w tym dokumencie - że aktywiści są mordowani, a prezesi i pracownicy organizacji "ekologicznych" przemilczają wiele spraw.

  • __smok ocenił(a) ten film na: 10

    _M_M_ Absolutnie nie oczekuję, że to wszystko się zmieni nagle. Tylko, że to tak jakby nie likwidować fabryk VHS-ów, bo ludzie przez to stracą pracę. Ten przemysł jest tak dochodowy i olbrzymi, że mi nie mieści się to w głowie. Ale co ci wszyscy ludzie powiedzieliby gdyby zdali sobie sprawę z tego co przedstawione jest w "Cowspiracy"? Bo ja stwierdziłabym, że wolę poszukać nowej pracy, niż za kilkanaście lat nie istnieć. Część osób powie, że ich to nie obchodzi, że oni tego nie dożyją - egoizm w czystej postaci. Nie wiem kiedy to się zaczęło, nie znam się na gospodarce, ekonomii, ani polityce. Wiem, że jako zwykła szara "Kowalska" chcę się temu przeciwstawić i przeciwstawiam codziennie. Edukując się w tematyce weganizmu, starając się przekazać ludziom jak to wszystko wygląd z perspektywy ekologów, wegan itd, jem wegańsko. Tylko czy to nie jest za mało? Jedna mała ja nie zbawię świata i czasami się zastanawiam czy ta walka w ogóle ma jakikolwiek sens...

  • pola_fw ocenił(a) ten film na: 10

    __smok Witaj, chciałabym się odnieść do Twoich ostatnich słów. Rozumiem, że jesteś zagubiona i czujesz się w weganizmie trochę osamotniona, ale spokojnie. Od pojedynczych osób to (wegaznim) się zaczęło, więc nie przejmuj się i walcz do końca! ;) To samo mówi Maja z kanału "Maya the bee" i Sebastian z "Eat and Ride" jeśli jeszcze nie znasz to serdecznie Ci polecam. Pozdrawiam :)

  • __smok ocenił(a) ten film na: 10

    pola_fw Znam, znam, wszystkie filmiki obejrzane już w listopadzie i na bieżąco jestem. Ale dobrze, że napisałaś, bo na pewno się komuś przyda :)

  • olkaviernes ocenił(a) ten film na: 9

    __smok Dokładnie, nie jesteście sami. PLANT POWER! :)

  • weganizuj_sie ocenił(a) ten film na: 10

    __smok Odniosę się do słów: "Edukując się w tematyce weganizmu, starając się przekazać ludziom jak to wszystko wygląd z perspektywy ekologów, wegan itd, jem wegańsko. Tylko czy to nie jest za mało? Jedna mała ja nie zbawię świata i czasami się zastanawiam czy ta walka w ogóle ma jakikolwiek sens..." Wiesz, co możesz zrobić? Możesz zacząć nagrywać filmy na Youtubie, jeśli jeszcze nie zaczęłaś. To najbardziej efektywna forma aktywizmu i - co najważniejsze - nic nie kosztuje, więc dosłownie każdy, kto ma dostęp do Internetu, może zostać cyfrowym aktywistą. Przemyśl to. :)

  • __smok ocenił(a) ten film na: 10

    weganizuj_sie Przemyślę, ale nie wydaje mi się żebym była tak zagłębiona w temat, aby kogokolwiek edukować... Aczkolwiek plan do przemyślenia :D

  • weganizuj_sie ocenił(a) ten film na: 10

    __smok Na necie można wszystko znaleźć. Wystarczy znajomość języka angielskiego i możesz edukować. Nie wiem, czy znasz kanał The Vegan Activist... Obejrzałam jego rozmowę/wywiad z That Vegan Thai Girl i sam przyznał, że gdy zaczynał kręcić filmy, niewiele wiedział. Dopiero podczas tworzenia tych filmów się uczył tego wszystkiego. Przyznam, że jego filmy zainspirowały mnie do zainwestowania w lepszy sprzęt, a jutro się biorę za tworzenie pierwszego lepszej jakości filmiku dotyczącego weganizmu (już prawie rok prowadzę konto na yt, ale do tej pory myślałam tak, jak Ty: sama jestem niewyedukowana, to co ja będę edukować innych?). :)

  • __smok ocenił(a) ten film na: 10

    weganizuj_sie Jak się nazywa Twój kanał? Chętnie zerknę :)

  • weganizuj_sie ocenił(a) ten film na: 10

    __smok Nie ma tam zbyt wiele ciekawych filmów, ale proszę, zwę się Sue Fit. :)

  • Krzypur ocenił(a) ten film na: 3

    __smok Komunizm i nazizm też chciały zmieniać świat. Teraz weganizm... Rób co chcesz ze swoim życiem, ale nie zbawiaj świata. Poza tym - rośliny to też istoty żywe. Proponuję docelowo jakieś tworzywa sztuczne i popijać benzyną.

  • Wichus ocenił(a) ten film na: 10

    _M_M_ Jem mięso, ale zamierzam zostać weganką, więc stoję gdzieś pośrodku. Mogę powiedzieć jak to wygląda z punktu widzenia mięsożercy. Przeciętny człowiek myśli, że weganie jedzą cały czas jakieś marne obiadki. Do weganizmu zniechęcają też "wege-terroryści", którzy najczęściej w internecie obrażają mięsożerców. To niszczy opinię WSZYSTKICH obrońców zwierząt. Dodatkowo, niektóre akcje są zakłamane. 99% wegan zgodnie mówi: "cielęta płci męskiej są produktem ubocznym przemysłu mlecznego i zabijane na cielęcinę". Myślą, że jak byczek się rodzi, to nie ma dla niego już żadnych szans. A tak nie jest. Tylko niewielki procent polskich cieląt jest zabijanych tak wcześnie, a zwykle są to cielęta chore. Propagowanie podobnych rzeczy wzbudza oburzenie, bo skoro jestem pewna w 100%, że 1 informacja od nich jest nieprawdą, to najprawdopodobniej reszta też jest kłamstwem - tak myśli prawie każdy kto słyszał wegańskie teksty, a jest choć trochę zorientowany w rolnictwie.

  • zielak_4 ocenił(a) ten film na: 9

    Wichus Argument o "marnych obiadkach" można łatwo obalić zabierając kogoś do wege-knajpy albo gotując mu jakiś wege posiłek fajny. "Wege-terrorystów" ignoruję jak każdych innych "terrorystów" - na zasadzie, że oni nie są wyznacznikiem danego społeczeństwa/ruchu itp.

    Natomiast argument, który do tej pory mnie jeszcze nie pozwolił przejść na stronę weganizmu - mimo, że się staram - podejrzewam, że zniechęca nie tylko mnie ale i mnóstwo innych osób. Chodzi o to, że żeby przejść na weganizm potrzeba na to a) poświęcić albo bardzo dużo czasu albo b) sporo pieniędzy.
    AD a) Możemy poświęcić dużo czasu na czytanie / oglądanie you tuba / filmów w celu zdobycia informacji jak ma wyglądać nasza dieta wegańska i czym zastąpić mięso i nabiały jak jeść żeby ta dieta była zrównoważona ; poszukiwanie i sprawdzanie nowych przepisów itp, itd. W dzisiejszych czasach jesteśmy tak zabiegani i "zapracowani", że wielu ludzi tak na prawdę nie może znaleźć na to czasu. Oczywiście wiem, że tutaj dobrym rozwiązaniem jest dochodzenie do tego krok po kroku czyli jak mam na to tylko 5 min dziennie to tyle poświęcam i przejście na weganizm zajmie mi np 2 lata zamiast 2 miesięcy... no ale mnóstwo ludzi się przy tym może i raczej zniechęci.
    AD b) Przez wydanie "sporo pieniędzy" akurat nie mam na myśli tego, że warzywa są drogie. Chodzi mi o to, że jeżeli dochodzimy do wniosku, że nie mamy tego czasu żeby samemu szperać i zdobywać wiedzę możemy się zwrócić do kogoś kto tą wiedzę ma i się nią podzieli - jednak jeżeli nie mamy kogoś znajomego weganina , który nam w tym pomoże zazwyczaj w tym wypadku będzie to jakiegoś rodzaju dietetyk. Który weźmie za to pieniądze i to nie mało. Ja jak kiedyś próbowałem kogoś znaleźć to słyszałem kwoty rzędu 150zł/miesięcznie za rozpisanie diety. Dla przeciętnej rodziny 150zł to niestety sporo pieniędzy. Jak ktoś żyje "z miesiąca na miesiąc" to nie znajdzie tych pieniędzy..

    Być może jest ktoś w stanie podzielić się miejscem gdzie taka wiedza jest zgromadzona i usystematyzowana w jednym miejscu? Podpowiem, że chodzi mi o konkretne rozwiązania. Tak na prawdę sama wiedza czym zastąpić mięso mi niewiele daje. Potrzebowałbym raczej gotowej rozpisanej diety np. na tydzień?, miesiąc? z wytłumaczeniem dlaczego jeść to a nie inne.. Czyli z informacją, że potrzebuję zjeść to i to, bo zawiera to takie i takie wartości odżywcze, których potrzebuję tyle i tyle. itd.
    To, że przepisów na dania wegańskie jest w internecie dużo to już wiem bo sporo już wypróbowałem - po prostu boję się (i podejrzewam, że nie jestem w tym sam), że nie jestem w stanie sam sobie odpowiednio i zdrowo zbilansować diety. Czyli kiedy i ile dany przepis wykorzystywać.

  • zielak_4 "150zł/miesięcznie za rozpisanie diety" - owszem, 150 zł, ale raczej jednorazowo... Polecam np. dyplomowaną dietetyczkę Iwonę Kibil z Wegecentrum. ( http://wegecentrum.pl/) Byłam u niej raz, dostałam mnóstwo wskazówek, jadłospisy. Przeprowadza też konsultacje online :) Można ewentualnie wcześniej zapytać, czy i jakie badania zrobić, np. krwi. Odżywiam się wegańsko od roku (jak również prawie-wegańsko parę lat wstecz), czuję się dobrze, mam siłę, pływam godzinę bez wysiłku, zniknęło mi kilka dolegliwości, które wcześniej miałam (np. krwawienia z nosa). A co do diety, to przekopałam już wiele książek i artykułów i wyróżniłabym 3 najważniejsze rzeczy:
    - zjadać codziennie sporo roślin strączkowych (ciecierzyca, soczewica, fasolki) - białko i żelazo
    - zjadać dużo zielonych warzyw (w kółko przewijają się brokuły i jarmuż)
    - zjadać produkty ze zdrowymi tłuszczami czyli kwasami omega - np. awokado, olej rzepakowy, olej lniany

    Dwa najpopularniejsze blogi to Jadłonomia i Wegan Nerd :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

  • skorpionmj1 ocenił(a) ten film na: 6

    __smok Dorosnij...wszystko jest dla ludzi ...mieso tez .
    zwlaszcza ze od miesa z pokolenia na pokolenie rosnie IQ.
    nie zjesz miesa twoje prawnuki beda warzywami.

  • skorpionmj1 To dlatego lwy i inne drapieżniki są najbardziej inteligentnymi formami życia na ziemi! A nie, czekaj..

  • Karirsu ocenił(a) ten film na: 10

    skorpionmj1 Troll? Czy można być aż tak głupim?

  • skorpionmj1 ocenił(a) ten film na: 6

    Karirsu a wiesz dlaczego cesarstwo rzymskie wygralo z arabami...

    bo swinie jedli ...

  • __smok A ja powiem od innej strony, bo już mogę. Byłam namawiana na weganizm długo. W pewnym momencie coś zaskoczyło i zrobiło "nie no, jak tego nie zrobię to mnie poczucie winy wykończy", ale zamiast brnąć w poczucie winy, które jest najbardziej destrukcyjnym mechanizmem w ludzkiej psychice EVER, postanowiłam uczciwie odrobić lekcje - pooglądać, poczytać i podyskutować. Ale nie tylko tak, żeby mi było wygodnie, czyli po jednej ze stron, żeby się przekonać do jakiegoś poglądu, oj nie, kopałam długo, głęboko i uczciwie. Książki, artykuły a nawet blogi z prywatnymi doświadczeniami. Zajęło mi to kilka miesięcy. Po pierwszych dwóch miesiącach dostałam mentalnej sraczki jak większość, którzy zobaczą jakiś jeden film, ktoś ich "zainspiruje" i nakłoni, że jego poglądy to jedyna słuszna droga. Czułam, że "nie mam argumentów", jak to weganie lubią mówić, ale szukałam dalej, czytałam książki i wypowiedzi o charakterze zarówno filozoficznym i etycznym, jak i biologicznym pod kątem żywienia. I po kolejnych trzech miesiącach stwierdziłam, że nie ma w weganizmie absolutnie nic prawdziwego. Że niestety argumenty pro-wegańskie są szokująco płytkie jak na tak potężnie rozbudowaną ideologię i wystarczy się odrobinę wysilić, żeby zobaczyć jak bardzo to nie działa i nie robi żadnych sensów. To była cholernie trudna droga, uwierz mi. Ale przebrnęłam przez to wszystko. W związku z czym, bardzo mocno nie życzę sobie nazywania mnie ignorantem, bo niestety, całe rzesze wegan i ideologicznych wegetarian grzeszy dużo gorszym "niedouczeniem", niż ja. Wybieram jedzenie zwierząt, robię to świadomie i dlatego, że już wiem, że w całym tym temacie nie ma absolutnie żadnych w 100% pewnych faktów - są opinie i tanie zagrywki na emocjach, ale wszelkie podawane fakty się ciutkę kupy nie trzymają.
    Naprawdę nikogo nie chcę urazić, sprawić przykrości, nic z tych rzeczy. Chcę namówić do odrobiny pokory i może... nie takiej łatwowierności. Nie wszystko co brzmi logicznie, jest prawdą. Nie wszystko, co widzimy na filmach, jest prawdą. Zdrowy sceptycyzm jest szalenie istotny w każdym jednym temacie, a zwłaszcza w sytuacjach, w których odwołujemy się do szeroko pojętej moralności - tu trzeba spokoju i cierpliwości, żeby się nie dać wciągnąć w jakąś mętną ideologię, która z pozoru ratuje świat, a w rzeczywistości szkodzi nam samym, naszej psychice. Brzmi to wszystko mętnie, ale poprę to fenomenalnym blogiem, z którego nauczyłam się bardzo dużo:
    http://letthemeatmeat.com
    Są na nim wywiady z weganami, byłymi weganami, autor pokazuje bardzo szeroko poruszane przez ruchy wegańskie problemów naszego świata, ale poddaje też analizie problematykę sekciarstwa, czystości i konsekwencji zdrowotnych (fizycznych i psychicznych) długoletniego weganizmu.
    Jeśli zaś chodzi o książki: "Farmagedon" wart przeczytania, jeśli kogoś interesuje szczególnie problematyka chowu przemysłowego, "The Vegetarian Myth" Lierre Keith to już klasyk, przez większość wegan straszliwie krytykowany, dlatego ciężko kogokolwiek namówić do lektury (a warto!), "The Compassionate Carnivore" polecam, bo Catherine Friend pisze bardzo "ludzko" i przystępnie (książka szczególnie polecana w celu nabrania dystansu do własnej diety) oraz "Death by Food Pyramid" Denise Minger (jeszcze nie skończone, ale już mogę polecić), jeśli ktoś woli skierować swoją uwagę zwłaszcza na problematykę żywienia i polityki stojącej za tym problemem. Denise prowadzi także bloga, na którego warto zajrzeć.
    Ze strony "wegańskiej" widziałam wykłady Gary'ego Yourofsky'ego i kilka tych paradokumentalnych filmów (nie do końca, bo nie raz są strasznie agresywne w tym wychowywaniu, a ja nie lubię jak mnie ktoś chce zmanipulować) i znam mniej więcej zarys tzw. China Studies, bo Denise się nimi zajmuje.
    Prawdopodobnie będę kontynuować tę podróż, bo to bardzo rozwija. Zachęcam bardzo gorąco, by także przed absolutną zmianą światopoglądu i próbie narzucenia jej innym, zapoznać się z czymś więcej, niż jednym mętnym punktem widzenia.
    Aha i na koniec szalenie istotna kwestia - Europa i Stany nie wyglądają tak samo. I kulturowo i politycznie te kontynenty bardzo się różnią, szczególnie UE wprowadziła sporo restrykcji dotyczących hodowli, uboju i wpływu na środowisko, które są diabelnie często weryfikowane (ku niezadowoleniu rolników, których na pewne rzeczy nie stać, ale to swoją drogą). W każdym razie to także ważne - nie przekładajmy sytuacji Ameryki na cały glob, bądźmy po prostu wnikliwymi obserwatorami :)
    Pozdrawiam!

  • __smok ocenił(a) ten film na: 10

    smoczur Trochę czasu minęło od kiedy założyłam ten wątek - nadal jestem weganką. Już nie zachowuję się jak mały oszołomek - po prostu żyję tak jak chcę i daję żyć innym. Mnie do weganizmu skłoniła chęć hm... zdrowia? Nie wiem jak to ładnie ubrać w słowa, ale wiem, że nabiał nie jest zdrowy i do tego nikt mnie nie przekona. Zawsze powtarzam, że ze względów zdrowotnych najlepiej zrezygnować z nabiału i gdybym mogła narzucić coś komukolwiek (wiem, że nie mogę, ale pogdybajmy) to właśnie odrzucenie go. Po wielu rozmowach, przeczytanych książkach i badaniach, po zdobyciu naprawdę wielu informacji na temat żywienia. Uważam, że jest on zbędny, a nawet szkodliwy. Jak ktoś mnie pyta o porady dotyczące diety to właśnie zawsze w pierwszej kolejności mówię o tym. Myślę, że jajek nie je się tylko ze względów etycznych. Mięso to kwestia sporna, coraz częściej słyszę, że również jest szkodliwe i to, że jemy go za dużo to fakt. Aczkolwiek sądzę, że gdyby standardowa dieta wyglądała jak wegańska + jajka i od święta mięso to ludzie byliby po prostu zdrowsi. Ja zostaję przy takim trybie życia - nie wiem, może kiedyś mi się zmieni, szczerze wątpię. Bardzo chętnie przejrzę te tytuły - dziękuję :)
    Pozdrawiam!
    P.S. Owadów nie uznaję - dopuszczam miód (ale go nie lubię, więc problem z głowy :D), jedwab itd

  • __smok Żywienie to także temat rzeka! Tutaj powiem coś, co także wymaga giga wiedzy i bardzo wielu punktów widzenia, ale jest to potwierdzone nie tylko przez masy dietetyków, ale i znanych mi ludzi o różnych żywieniowych doświadczeniach, mianowicie: Nie ma czegoś takiego jak zupełnie zdrowa dieta i nie ma czegoś takiego jak dieta uniwersalna, która wszystkim by służyła. Widzisz, moja najlepsza przyjaciółka nie je jajek, bo jej szkodzą. Ja jem jajka, bo czuję się po nich fenomenalnie, jest to jeden z pokarmów który najlepiej wpływa na poziomy mojej energii. Koleżanka i jej chłopak, byli wegetarianami, jedli DOKŁADNIE to samo, bo sobie codziennie gotowali. On się miał świetnie kilka lat więcej niż ona, ona po 4 latach musiała zrezygnować, bo przytyła 12 kilo i była na granicy wyczerpania. Każde ciało jest inne, ale hold on, to nie wszystko. Każdy jeden produkt, czy to sztuczny czy naturalny, czy to słodycz czy warzywo, ma masę zwolenników i wrogów zarazem, a to dlatego, że wszystko co wprowadzamy do organizmu, ja jedno pomaga, na drugie nie pomaga, albo nawet szkodzi. I tak jest potencjalnie z każdą jedną substancją. Studiuję psychologię (i kulturoznawstwo, dlatego dyskusje kulturowo-etyczne nie są mi obce) i interesuje mnie ostatnio temat ortoreksji. To jest stosunkowo młody termin i zaburzenie żywienia, ale jest dla mnie jak na razie najbardziej fascynującą kwestią współczesnego świata i wyrokuję, że za kilkanaście do kilkudziesięciu lat, będzie to choroba cywilizacyjna. Autor pojęcia, sam chory na ortoreksję, miał marzenie, żeby stworzyć wielką uniwersalną księgę żywienia, gdzie na temat każdej rzeczy byłyby rozpisane opinie dietetyków "za" i dietetyków "przeciw", żeby pokazać, że doszliśmy do punktu, w którym badania potwierdzają WSZYSTKO, żadne nie są bardziej błędne lub mniej błędne i 90% "faktów" dotyczących żywienia opiera się na prywatnych opiniach, często wynikających nie z faktycznych aspiracji wokół zdrowia, ale właśnie etyki. Co jest moim zdaniem skrajnie nie etyczne, ale to osobna kwestia.
    Żeby nie było - jedz sobie co lubisz i co Ci sprawia przyjemność :) Każdy Twój wniosek jest Twój i to jest ok, tylko pamiętaj, że to tylko punkt widzenia i nie dasz rady "być idealna" bo nie ma czegoś takiego. A mówię to tylko z doświadczeń osobistych z weganami ;)
    Pozdrowienia!

  • __smok ocenił(a) ten film na: 10

    smoczur Absolutnie nie staram się doprowadzić mojej diety do "idealnego" punktu, bo wiem, że nawet w zależności od dnia mam na co innego ochotę i raz poczuję się po czymś dobrze, a raz fatalnie. Dla mnie dieta ma być smaczna, dostarczać mojemu organizmowi wszystkiego czego potrzebuje i mam się dobrze czuć. To, że nie ma diety idealnej i, że żaden sposób żywienia nie będzie odpowiadał wszystkim wydaje mi się logiczne i naturalne :D
    Jak mam ochotę zjeść coś niezdrowego - to jem, ale wliczam sobie w makro albo robię cheat day. (Jestem na redukcji, muszę pilnować kalorii i rozkładu btw :)) Niektórych liczenie kalorii jest w stanie doprowadzić do zaburzeń odżywiania, a mi pomaga z nich wyjść i je okiełznać. Dlatego nie lubię jak ludzie się sugerują odżywianiem innych co do grama, przypraw itd. Każdy ma inne zapotrzebowanie i inne rzeczy mu smakują.
    Interesuję się dietetyką, a w przyszłości mam zamiar studiować psychologię, więc pojęcie ortoreksji nie jest mi obce.
    Część wegan ma podejście "skoro jem wegańsko i zdrowo to żadna choroba mnie już nigdy nie dopadnie, będę żyć 150 lat i w ogóle". No niestety nie. Dieta zdrowa, dobrze zbilansowana może być swego rodzaju profilaktyką, ale nie przed wszystkim nas uchroni.
    Najważniejsze to nie popadać w skrajności - to się tyczy wszystkiego :D

  • smoczur Wiem, że wątek jest dość stary - trafiłam tu kompletnie przypadkowo, ale chciałam Ci podziękować za zdrowy rozsądek, bo potwornie go mało w tego typu dyskusjach.
    Ja również bardzo długo biłam się z myślami, i bardzo dużo na ten temat czytałam, bo nie chciałam czuć się hipokrytką, i doszłam do podobnych wniosków co Ty. Cieszę się, że nie jestem jedyna, i że są ludzie którzy potrafią na ten temat pogadać z szacunkiem do odmienności poglądów innych ludzi, kudos! :)

  • smoczur Czy w tej całej literaturze ktoś obalił ten argument: https://en.wikipedia.org/wiki/Argument_from_marginal_cases ?

    Jeśli nie - żeby popierać mięsożerstwo i nie popadać w logiczną sprzeczność MUSISZ nie mieć zastrzeżeń gdyby ktoś chciał powtórzyć Aktion T4 i sprzedać pozyskane w ten sposób mięso. Nie ma od tego logicznej ucieczki. Więc ja wolę raczej pozostać z weganizmem.

  • smoczur Mówisz że długo tym tematem się zajmowałeś ale nie przedstawiłeś głównych tez które cię przekonały żeby nie być wege.
    W wielu grupach społecznych które coś tam promują znajdzie się absurdy i kłamstwa. Ten film też nie jest dobrze zrobiony, można wyczuć manipulację. Dietę z której wyklucza się produkty pochodzące ze źródła które generują ból można uzasadnić np. "niemoralnym jest aby zadawać ból bez wystarczająco dobrych powodów"(https://www.youtube.com/watch?v=ouveEC1 Lp90). Co sprawia że jeżeli ktoś ma dobre powody to należy się nad tym pochylić i zastanowić np. ktoś ma uczulenia na wiele roślin, strączki, orzechy i nie może spożywać glutenu - dieta wege byłaby chyba nie do zrealizowania, nie sądzę by wtedy był "niemoralny". Swoją drogą produkcja jaj nie musi powodować bólu(np. własna hodowla), czy mięsa(własna hodowla, znieczulanie przed zabiciem) - ale niech to nie będzie wymówką bo przemysł tak nie funkcjonuje(mimo że temat podnosili już w 19 wieku np. A.Schopenhauer to od tamtej pory metody uboju i hodowli jedynie się pogorszyły). Są natomiast ludzie którzy nie mają wymówek, bezmyślnie zadają ból mogąc z tego zrezygnować. Ucieczką od poczucia wewnętrznego smutku przez to co się dzieje w przemyśle - jednocześnie będąc tym co dokłada cegiełke do procederu - jest chyba tylko podważenie moralności i uznanie że nie ma dobra/zła, co jednak ma dalekie konsekwencje. Pewnym jest że przemysł hodowlany w obecnej formie powoduje ból u zwierząt, zarówno psychiczny jak i fizyczny a zadawanie takiego bólu nie jest moralne.

    Można wysunąć tezą dalszą - "niemoralnym jest zabijanie bez wystarczająco dobrych powodów", w połączeniu z poprzednią otrzymujemy dietkę - wegetarianizm który dodatkowo odrzuca jaja i nabiał których produkcja powoduje ból.
    Pełen weganizm sądzę że ma gliniane podstawy bo ciężko doszukać się czegoś złego w jajkach które podchodzą od kur którym nie sprawiamy bólu ani nie zabijamy. Kwestia nabiału już może być sporna ale jajka, hm?

  • __smok Powiedz mi czy w tym filmie jest pokazanie okrucieństwo do zwierząt?Jeśli tak to nie sięgnę po niego,a wolę się nie zdziwić.

  • __smok ocenił(a) ten film na: 10

    Berith7777 Przepraszam, ale kompletnie nie pamiętam

  • __smok Ok:)

  • Dziuchni91 ocenił(a) ten film na: 9

    Berith7777 W pewnym momencie jest nagrane jak randomowy "ogródkowy farmer" obcina głowę kaczką. No tym był dość szokujący moment wiec uprzedzam żeby potem nie było. Chyba że już obejrzałaś :)

  • Dziuchni91 Ok,dzięki za cynk:)

  • Dziuchni91 Obcinanie głowy kaczką, cholera... Na nagraniach terrorystów, ci zawsze obcinają głowy nożem lub piłą, ale używanie do tego kaczki musi być wyjątkowo brutalne i bolesne.

  • Dziuchni91 ocenił(a) ten film na: 9

    __smok Film jest naprawdę dobry. Ci którzy go nie zrozumieją i tak nazwą go wegańską propagandą itp. W każdym razie zaczynając od off topicu, to jestem szczęśliwym wegetarianinem, człowiekiem pro-eko itp. Ogólnie wiedziałem że dużo "eko-organizacji" typu Greenpeace nie jest świętych, tym bardziej że dla nich pracowałem i wiem że mają wiele "korpo" nawyków. Jestem jednak zdziwiony skalą i tym że prawię każda z tych organizacji tuszuję kwestię rolnictwa nie tylko w swoich postulatach ale wręcz wrogo podchodziła do autora dokumentu. To co mnie urzekło w nim to takie naturalne dążenie do prawdy i masę porównań, statystyk które zostały dodatkowo świetnie zilustrowane. W przeciwieństwie do pseudo ekoogicznych dokumentów ten jest naprawdę rzetelnie zrobiony i pozbawiony komercyjnego wydźwięku od którego bije dokument Al Gore'a i on sam. Z innej strony widziałaś dokument "Sól Ziemi" Wima Wendera. Uważam że takie realistyczne, szokujące dokumenty są prawdopodobnie jedyną możliwością dotarcia do mas. Ludzi praktycznie nic nie dziwi, są apatyczni dlatego chyba jedyną możliwością to jest wstrząsnąć nimi, Jeżeli choć kilka osób da się obudzić z takiego letargu to będzie mały sukces.

  • goodvibestyla ocenił(a) ten film na: 9

    __smok Filmu jeszcze nie oglądałem,zamierzam ale co do posta to może my nie zwojujemy świata od razu ale napewno zrobimy RÓŻNICĘ,myślę że jeśli chodzi o takie filmy,takiej tematyce jak i samym temacie bezmięsnego życia,trzeba mieć otwarty umysł,nigdy nie ma co na siłę wciskać komuś co i jak ma robić,więc najlepiej samemu dawać przykład po prostu ;)

    I często dochodzi ignorancja na tego typu produkcje ludzie wiedzą jak jest ale nie chcę się 'mieszać' i często też dla wielu ludzi to wciąż jedyna droga,a nie są świadomi że jednak to kwestia wyboru.

    Temat odkopany ale chciałem się podzielić ;)

  • __smok ocenił(a) ten film na: 10

    goodvibestyla Chyba nic mnie nie drażni jak to "nie chcę wiedzieć", jak już jesz to chociaż zmierz się z rzeczywistością :D

  • goodvibestyla ocenił(a) ten film na: 9

    __smok https://www.youtube.com/watch?v=OLv6ycYcpGI tak analogicznie do wypowiedzi :D